Jaskinie i wyprawy (570)

We czworke (Patrycja Kopytko, Tomasz Grzegrzulka, Bartlomiej Golik, Dominik Sarnowski) wyruszylismy w niedzielny poranek do Jaskini Zimnej. Droga na podejsciu zawalona w polowie schodow przez powalone drzewo. Do jaskini weszlismy okolo 10. Ponor byl laskawy i pokonalismy go sucha stopa w wysokich gumiakach (kto dysponowal ;) Wszystkie wspinaczki robil Bartek. Patrycja pokonala obejscie Czarnego Kominu. Doszlismy do Chatki. Murzyn z Bartkiem podeszli pod Prozek Burcharda. Wrócilismy kolo godziny 20.
Patrycja KopytkoNatalia GąsiorDominik SarnowskiKamil PolańskiRadek BizońWacław MichalskiPomimo ciężkiego podejścia, zasypanego otworu, rozmiękłego śniegu, potencjalnego niebezpieczeństwa lawin zdobyliśmy jaskinię Pod Wantą do samuśkiego dna, a kursanci wleźli nawet w szczeliny poniżej oficjalnego dna. Na bazie długie i przyjemne rozmowy a w górach działo się tak wiele, że trudno wszystko opisać. Wróciliśmy zmęczeni, z wrażeniami ale bez strat. Możemy sobie zaliczyć naprawdę godne przejście zimowe. Zdjęcie Radek Bizoń
Grzegrzułka Tomasz, Baturo Bartosz, Bizoń Radosław, Manda Tomasz, Pilorz Agnieszka, Rosner-Manda Izabela, Sarnowski Dominik W dniu 30 grudnia 2017 roku odbył się wyjazd kursowy pod przewodnictwem instruktora Tomka Grzegrzułki do jaskini Czarnej. Pogoda dopisała, podejście do jaskini sprawiło nam jednak nieco problemów ze względu na bardzo śliskie i niestabilne podłoże. Do jaskini weszliśmy od strony południowej, większość czasu spędziliśmy w rejonie kominu Herkulesa trenując poręczowanie i deporęczowanie studni z użyciem plakietek, a także pokonywanie i deporęczowanie trawersu wraz z wycofywaniem się techniką na złodzieja. Dotarliśmy również pod komin węgierski, ale ze względu na brak lin nie mieliśmy możliwości jego pokonania. Z jaskini wyszliśmy około godziny 21:00 zejście w dół pokonując techniką bardzo dowolną.
Mariusz Krywult - Były Członek Klubu, Piotr Gawlas, 23 do 24 lutego 2018 roku wybraliśmy się na wyjazd do Morskiego Oka z noclegiem w Wozowni (starym schronisku). Celem było powspinanie się na lodach Kuluaru Kurtyki. Kuluar jest to trzywyciągowa, ładna w większości lodowa droga o niezbyt dużych trudnościach, znajdująca się w Progu Mnichowym. Do Morskiego Oka podeszliśmy na skiturach, pod Próg również, więc po wspinaczce powrót był zjazdem po świetnym puchu aż do tafli stawu. W Wozowni trwał w tym czasie obóz KW Trójmiasto.
Gosia Bugalska - Osoba towarzyszącaMichał Ganszer Razem ze studenckim klubem grotołazów z Nottingham NUCC zwiedziliśmy dwie jaskinie w rejonie Mendip (Wielka Brytania). Pierwsza z nich to Jaskinia GB, dosyć krótka, w której po ciasnotach zaraz po wejściu po chwili dochodzi się do głównego ciągu i nim dochodzi się do dna. Druga - East Water. Tu mieliśmy pewne problemy nawigacyjne i nie doszliśmy za daleko. Dodatkową trudnością był kilkudziesięciometrowy trawers w wąskiej szczelinie o nachyleniu 45 stopni. W jaskiniach działaliśmy bez sprzętu, a wieczorem integrowaliśmy się z miejscowymi grotołazami. "Jaskiniowanie" to prawdopodobnie najlepsze tłumaczenie "caving" :P
Maciej Nowakowski - kurs Marta Boruch - kurs Błazej Gawlik - kurs Teresa Zwierzchowska - kurs Dariusz Rozmus Marcin Parys Marek Sobański Łukasz Piechocki Jerzy Ganszer Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego "chwilowo" Tym razem nasi kursanci mieli okazję zapoznać się z działalnością nocną. Działaliśmy w Partiach Techub, dotarto do Sali AKT /Błażej, Teresa, Marcin, Marek, Jerzy/. Z jaskini wycofano się bocznym otworem /był piękny widok/. Wyniesiono jedna starą płaską baterię.
Dariusz Rozmus Marcin Parys Paweł Gądek Bartłomiej Golik Dokonano trawersu pomiędzy otworami Ostra - Rolling Stones (otwór tej drugiej niestabilny) w jaskini doliczyliśmy się 207 podkowców oraz 11 nocków. Zwiedziliśmy partie za Progiem Odkrywców(?) i doszliśmy do wniosku że jest ich troszku więcej niż na oficjalnym planie. W Jaskini Chłodnej w partiach przyotworowych ładne nacieki lodowe.W głównej sali zimuje 5 nocków. Podczas gdy my z Bartkiem ćwiczyliśmy radzenie sobie z początkowymi objawami hipotermii, Paweł z Marcinem szlifowali swoją jaskiniową doskonałość odnajdując nową drogę z partii Gabinetu Zgrozy do Sali Głównej :-). Cała akcja trwała 5 godzin i 49 minut, było wesoło ,pogoda ładna, śniegu miejscami po pas.
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego Tomasz Stryczek Krzysztof Borgieł Akcja jak za wspaniałych dawnych lat. Niestety zima w tym roku kiepska i ponor wciąż zalany pomimo mrozów. Skorzystaliśmy więc z pontonu. Ja wody nie lubię a wręcz głębsze akweny mnie przerażają ale wszystkiego trzeba spróbować. Pierwszy przepłynął Stryku. Potem wsiadłem ja. Dopłynąwszy na drugi brzeg stwierdziłem że się źle ułożyłem do wysiadki więc wróciłem do Frytki żeby się poprawić i zabrać przy okazji wór. Na środku przeprawy postanowiłem wywrócić ponton i się wykąpać. Było miło i chłodno. Krioterapia pozwoliła mi na szybkie poruszanie się w jaskini. Stryku 3ema susami wyłoił wszystkie progi i wyladowaliśmy w Chatce. Suszenie, popas i herbata i ruszyliśmy do otworu. Nad Szklanym Prożkiem minęliśmy się z kursem z zaprzyjaźnionego KTJ. Kilka szybkich zjazdów i dotarliśmy do przeprawy pontonowej, która tym razem była sucha. Z jaskini wyszliśmy zaraz po zapadnięciu zmroku. To była fantastyczna akcja pełna humoru i radości. Mój incydent wodny został nazwany przez Marcina "zaślubiny z Ponorem"...
Uczestnicy wyprawy: Wacław Michalski Teresa ZwierzchowskaLena KoprowskaAgnieszka PilorzKamil PolańskiBartosz Baturo Napisał Bartosz Baturo: Dnia 10.02 o godzinie 20.30 nasz zespół wszedł do Jaskini Zimnej. Po udanym przeprawieniu się przez wszystkie kałuże dotarliśmy do Ponoru. Na szczęście mieliśmy ponton więc udało się pokonać syfon w "prawie nie zmoczonym stanie". Póżniej skorzystaliśmy z liny założonej przez poprzedni zespół, a dalej wszystkie prożki musieliśmy wspinać sami i zakładać swoje liny. Do Chatki dotarliśmy ok 2 nad ranem i tam urządziliśmy mały biwak. Po krótkim odpoczynku ja (Bartek) z Kamilem poszliśmy jeszcze do sali Złomisk w czasie gdy reszta zespołu parzyła herbatkę. Dojście do tej sali i z powrotem zajęło nam nieco ponad godzinę. Powrót z Chatki do otworu wyjściowego trwał do ok 7.30 rano. Akcja była jak najbardziej udana i wszyscy byli zadowoleni. Byliśmy jedynym zespołem SBB, który dotarł wtedy aż do Chatki co uważamy za mały sukces. Oczywiście ponton bardzo ułatwił sprawę. _____ Napisała Lena Koprowska: Długo wyczekiwany moment, kiedy w końcu w Tatrach chwyci mróz i w jaskiniach nie będzie wody. Niestety nie tylko Speleoklub Bielsko-Biała wpadł na pomysł, aby w tych sprzyjających okolicznościach zaatakować jaskinię Zimną. Efekt był taki, że z powodu tłoku Wacek proponuje nam wyjście na nocną akcję. Wszyscy jednogłośnie się zgadzają. Ma to ten swój walor, że w tak zwanym międzyczasie dowiedzieliśmy się, że w ponorze jest bardzo dużo wody i mogliśmy się na to naszykować biorąc ze sobą ponton. Na bazę zajeżdżamy koło 19:00, jeszcze gorąca herbata, kolacja przed wyjściem i przejmujemy pałeczkę sztafetową od wcześniejszej…
Natalia Gąsior - kurs Krzysztof Wiewióra - kurs Jarosław Jakubowski - kurs Izabela Rosner-Manda - kurs Tomasz Manda - kurs Dariusz Rozmus Łukasz Piechocki Jerzy Ganszer W Ponorze trochę wody i zamoczyliśmy się. Przed nami grotołazi z Rudy Śląskiej. Dotarliśmy do Syfonu Zwolińskich. Wszyscy zadowoleni, zmarznięci - było wesoło! Przed otworem spotkaliśmy trzech grotołazów ze Speleoklubu Tatrzańskiego. Po wyjściu witała nas ekipa z Bielska pod przewodnictwem Joanny Micherdzińskiej. 
Uczestnicy:Radek BizońNatalia GąsiorBartek GolikKrzysiek HandzlikWojtek JasiakJarek JakubowskiKasia Lena KoprowskaWacek MichalskiAsia MicherdzińskaAgnieszka PilorzKamil PolańskiJerzy PukowskiIzabela RosnerDominik SarnowskiDamian ŁukaszekKrzysiek WiewióraAkcja zapowiadana od dawna i planowana z dużą dbałością. Najważniejszym jej punktem logistycznym była odprawa na bazie u Pani Krysi o godzinie 21:00, podział sprzętu i konsultacja strategii transportu. W sobotę pogoda na powierzchni dopisała, było śnieżnie, mroźno i mimo ferii nawet niezbyt tłumnie na szlaku. Ogranizacja przed wejściem przebiegła bardzo sprawnie. Dwóch łojantów: Bartek i Kamil poszli przodem poręczować. Czekali na resztę i 14 worów w Wielkim Kominie. Tam zastała nas pierwsza próba dla transportu i zbudowany przez chłopaków układ wyciągowy. Wszystko poszło bezpiecznie i mogliśmy zmierzać w stronę Gniazda Złotej Kaczki, które szczęśliwie okazało się suche oraz Sali Rycerskiej, gdzie z kolei podzieliliśmy się na 2 grupy. Część rekreacyjna pod dostojnym przywództwem Pukusia poszła w stronę korytarza z zapałkami. Reszta załogi kontynuowała transport worów do samego syfonu Danka. Akcja nurkowa została zaplanowana na około 2 godziny, przebiegła planowo i bez zbędnych atrakcji. W międzyczasie dla nienurkujących Wacek zaproponował biwaczek w Sali Rycerskiej i "szybką akcję" ;) w Partie Krakowskie. Ile de facto trwała i jakie emocje wywołała można się, rzecz jasna, domyślić. Nie mniej udało się wszystkim spotkać w miejscu biwaku, wypić wspólną herbatkę, obejrzeć spontaniczny pokaz fireshow w wykonaniu Wacka i bezpiecznie wrócić na bazę. Wszyscy uczestnicy bardzo usatysfakcjonowani. Akcja przechodzi tym samym do historii.Zdjęcie - Krzysztof Handzlik
Na zaproszenie Speleoklubu Tatrzańskiego oraz Speleoklubu Brzeszcze uczestniczyliśmy w eksploracji jaskinia Mangalica. Zwiedzono jeszcze 3 inne jaskinie oraz zaliczono "Odóz kondycyjny". Nasz klub reprezentowało 2 członków Bartek Golik , Zbyszek Grzybek.