Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (608)

Wyjście kursowe do Jaskini Litworowej.

Bartosz Baturo
Radek Bizoń
Tomasz “Murzyn” Grzegrzułka
Katarzyna Lena Koprowska
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)

Zgłoszenia na akcję ruszyły jak tylko Murzyn ogłosił swoją dyspozycyjność w trzecią niedzielę miesiąca i właściwie tegoż samego dnia limity zostały wyczerpane. Ostatecznie nie wszyscy zdeklarowani wzięli udział w akcji, nad czym bardzo ubolewamy, bo atmosfera była rewelacyjna!

Prognoza pogody - o zgrozo - pochmurno, deszczowo i burzowo. Już na samą myśl o podejściu przez Kobylarz w deszczu nasze nastroje mocno podupadły. Ale na szczęście niezłomny Murzyn podbudowywał nas przez telefon: ‘Będzie jak będzie”. Taka filozofia zen. No to jedziemy.

Zajechaliśmy do Pani Krysi na bazę, gdzie spotkaliśmy kilku dawnych członków Speleoklubu Warszawskiego (tu prywata odautorska: pozdrawiam, Maćku!). Zostaliśmy zaproszeni na pogawędkę do kuchni na górę, z którego to zaproszenia rzecz jasna chętnie skorzystaliśmy. Pani Krysia rozdmuchuje kłębiące się na niebie chmury - stwierdza, że w tatarach pada nocami, a za dnia pogoda się trzyma. Mamy nadzieję, że prognozy się nie sprawdzą i że Pani Krysia, jak to stara góralka, ma rację. Poznaliśmy również wspaniałą historię Pani Krysi - panny na wydaniu. Było bardzo miło: pigwowo i mirabelkowo ;)

Nazajutrz skoro świt pobudka, pożywne śniadanie, jajecznica od Radka i wyjście z bazy o morderczej 6:00 rano. Na szczęście Pani Krysia miała rację - na podejściu kamienie mokre i błotniście, ale z nieba nic nie kapie. Nadmiar wyprodukowanych endorfin procentuje głupimi, sytuacyjnymi dowcipami z brodą, których nie sposób tu powtórzyć. Ale były śpiwory, pedały, drążki i inne już same z siebie wesołe rzeczowniki :D Oraz łacina kuchenna pt: "Kulpa mać" ;) W wyższych partiach mgły, chmury nisko i wietrznie, więc odpuszczamy powtórkę z topografii. Pod samym otworem nawet ciut marzniemy, więc Radek szybko poręczuje zlotówkę, wszystkie krótkie odcinki i I Pięćdziesiątkę. Idzie bardzo sprawnie. Potem Lena poręczuje trawers, II Pięćdziesiątkę i Płytowiec. W tak zwanym międzyczasie Bartosz żeby nie marznąć poręczuje sobie Studnię Flacha, sam sobie do niej zjeżdża i potem szybciutko deporęczuje. Pod Płytowcem chwilka przystanku, baton, kanapka i wciskamy się w labirynt ciasnych korytarzy. Boksera wszyscy pokonują dzielnie i bez większych problemów. Spuszczamy nóżki do Magla i roztaczamy odważne wizje trawersu całego systemu we wszystkie możliwe strony.

Powrót pod płytowiec solidnie nas rozgrzewa, więc ponownie pozwalamy sobie na przerwę kulinarną. Reporęcz przypada poręczującym, więc przodem uciekają Bartosz, Paula i Rafał, a liny zabierają Lena z Radkiem. Wszystkim towarzyszą wyśmienite humory i wspaniała atmosfera tym bardziej, kiedy wychodzimy z jaskini o 17:00 i okazuje się, że jest ciepło, sucho, wieje lekki wiaterek, a po widnokrąg roztaczają się piękne widoki. To zachęca Bartosza na topograficzny spacer po czerwonych wierchach. Reszta swoim tempem schodzi przez Kobylarz z nagrodą w postaci malowniczego, różnobarwnego zachodu słońca oraz radosną myślą o ciepłym obiedzie w czynnej natenczas jeszcze restauracji u Śliwy. Taki scenariusz może nam się przytrafiać częściej i bynajmniej nie szybko nam się znudzi! Autor scenariusza - Murzyn. Dziękujemy.

Dodatkowe informacje

poniedziałek, 16 lipiec 2018 09:21

2018.07.15 Jaskinie i wspinaczka na Jurze

Napisał

Magdalena Rozmus - Osoba Towarzysząca

Sergiusz Waluda - Osoba Towarzysząca

Marcin Parys

Dariusz Rozmus

Zwiedziliśmy jaskinie - Wielkanocną i Dupicką Pochylnię to był debiut jaskiniowy dla Magdy. Później wspinaliśmy się na Sowich Skałach 

Dodatkowe informacje

niedziela, 15 lipiec 2018 23:14

2018.07.15 Jaskinia Głęboka w Podlesicach

Napisał

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

 

Aby wejść do jaskini należy zakupić bilet, oprowadza przewodnik. 

To była jaskinia, którą pokonywano przez kilkadziesiąt Maratonów Jaskiniowych. Od kilku lat  Maraton omija tą jaskinię /bo nie da się wejść/. Ogólnie warto tam wejść, podobno dla grotołazów są tam zniżki.

Tutaj kilka zdjęć z akcji "kliknij"

sobota, 14 lipiec 2018 23:20

2018.07.14 Jaskinia Ptasia Studnia

Napisał

Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Tomasz Stryczek
Jerzy Ganszer

Ekipa w dobrym stylu dotarła do Starego Dna - czas akcji w jaskini 4.5 godzin

czwartek, 12 lipiec 2018 22:21

2018.06.28-07.01 Letni Obóz Tatrzański

Napisał

Dominik Sarnowski
Natalia Gąsior
Katarzyna Lena Koprowska
Błażej Gawlik
Bartosz Baturo
Tomasz Murzyn Grzegrzułka
Wacław Przygoda Michalski
Kamil Polański
Maciej Nowakowski
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)
Joanna Micherdzińska & Rafał
Marta Boruch
Teresa Zwierzchowska
Patrycja Kopytko

Kolejny obóz za nami. Niestety jak na złość pogoda w tym roku była wyjątkowo kapryśna, lecz nie daliśmy za wygraną i w środę wieczorem w hostelu MTB stawili się Dominik, Patrycja oraz Wacław. Rano do składu dołączył Murzyn z Bartoszem i ruszyliśmy na jakże „lajtową akcję” – trawers Czarnej z otworu północnego do drugiego otworu po stronie południowej. Akcja poszła całkiem sprawnie pomimo sporej ilości wody.

Z każdym dniem przybywali kolejni kursanci. Ponieważ deszcz nie odpuszczał zorganizowaliśmy powtórkę materiałową na niedzielny egzamin. W godzinach popołudniowych pojawiło się przewidywane okienko pogodowe dzięki czemu wieczorem do jaskini Ptasiej ruszyła pierwsza grupa: Murzyn, Dominik, Lena, Błażej, Paulina, Rafał. Z dużym optymizmem przy zachodzie słońca dotarli pod okap. Ich optymizm został solidnie ostudzony zlewą, co nie przeszkodziło w dalszym działaniu. Niestety również wewnątrz woda nie ustępowała. Na każdym zjeździe był solidny wodospad.

Pozostali uczestnicy wybrali się do jaskini Raptawickiej oraz jaskini Mylnej. Poszukiwania połączenia jaskiń zakończyły się fiaskiem.

Po powrocie ekipy poręczującej do jaskini Ptasiej ruszyła druga grupa: Wacław, Patrycja, Kamil, Natalia, Maciek, Bartosz. Na całe szczęście pogoda nie kaprysiła i nawet na chwilę uraczyło nas słońce. Przy otworze spotkaliśmy grupę ze Szczecina, która szła do Sali Dantego. Kamil, Natalia i Bartosz przeszli przez zacisk Lux.

Równoległą akcję poprowadzili Asia z Rafałem do jaskini Litworowej.

Wieczorem wszyscy razem usiedliśmy przy stole dyskutując, analizując i wspominając.

W niedziele przyszedł czas na egzamin pisemny, do którego przystąpili Teresa, Patrycja, Kamil i Dominik. Pod czujnym okiem komisji kursanci zmagali się z pytaniami oraz znajomością topografii tatr. Na zakończenie obozu kursanci udali się na samodzielną akcję do jaskini Wodnej pod Pisaną by doszczętnie się zmoczyć.

Podsumowując: pomimo szczególnie niesprzyjających warunków pogodowych nasi kursanci wykazali się dużą determinacją i samozaparciem.

Wszystkim kursantom, którzy zdali gratulujemy! ;)

 

Akcja do jaskini Nad Kotliny.

 
Jerzy Ganszer
Paweł Gądek
Katarzyna Lena Koprowska
Patrycja Kopytko
Łukasz Piechocki
Dominik Sarnowski
(Marcin Fiendorf KKTJ)
(Kaja Fidzińska KKTJ)
 
W tym wyjeździe wyjątkowo najwięcej emocji dostarczyły sytuacje nie w samej jaskini ale poza nią! A było to tak. 

W piątek po południu spotkaliśmy się na pl. Wojska Polskiego pod ganszerową apteką. Lekki deszczyk. Dzielimy się na dwa auta. Przy wyjeździe z miasta łapie nas potworna ulewa. Wyobrażenie o spędzeniu najbliższych dwóch nocy na polanie Rogoźniczańskiej przyprawia wszystkich o przygnębienie i skutecznie łamie morale. Wszystkich oczywiście oprócz Prymuli. Na otarcie łez dzwonimy do Krysi na bazę. Jest dla nas miejsce. Oddychany z ulgą. Za Żywcem już tylko mży, a na odcinku słowackim i w samym Witowie ledwo rosa na trawie.

Zajeżdżamy do Krysi. Prymula jak zacięta płyta namawia nas do odwiedzin na polanie. 
„Tylko rzucicie okiem i zadecydujecie”. Dobra, jedziemy. Jaki koń jest każdy widzi. Pole namiotowe to pole namiotowe. Kropka. To jak wiadomo jest wyjątkowe, bo reklamowane przez zacięty aparat gębowy Prymuli. Finał? Jurek zostaje, reszta jedzie do Krysi. Gratulacyjny toast pod ślub córki Pani Krysi i udajemy się na spoczynek na przytulne, ciepłe, suche poddasze.
 
Rano pełna mobilizacja. Jedziemy na parking pod jednostką wojskową i ruszamy pod dziurę. W razie niepogody mieliśmy wędrować Doliną Małej Łąki, ale przecież nie pada. Skoro pogoda nadaje się na bowakowanie pod namiotem na pewno też nadaje się na spacer przez Kobylarz.

I tu dowcip sytuacyjny - genialny. W porównaniu do spotykanych na szlaku turystów tempo mamy co najmniej rzeźnickie. Mijamy wszystkich - w tym dwójkę młodych chłopaków. Ci okazują się twardszymi zawodnikami, bo jak robimy przystanek przy wodopoju - przeganiają nas. Ale ich prowadzenie nie trwa długo, po chwili znów ich mijamy. Krzyczą do nas serdecznie:
- To co? Pewnie do zobaczenia?
Na co Prymula odkrzykuje:
- No na pewno nie! <gromki śmiech>
 
Na grani wita nas gęsta mgła. Wyciągamy kompas, bierzemy azymut na wschód. Szukamy - skutecznie. Podczas przebierania pojawiają się widoki i promień słońca. 
O 11:45 wchodzimy. W miarę sprawnie zjeżdżamy Zlotówkę, Piętrową Studnię i Studnię pod Wantą. Przed Studnią nad Mostami spotykamy Frytkę i Kaję, mamy drobny rozgardiasz linowy. Gdy już rozwiązujemy ten węzeł gordyjski Frytka poręczuje i wszyscy razem zjeżdżamy, potem jeszcze Mokra 40-stka. Na Studnię Szywały nie decyduje się Łukasz i Paweł, cała reszta zagląda do Setki i do Obejścia Gliwickiego. Wracamy.

Trudność na wyjściu sprawia nam zjazd kierunkowy, ale wszystkim udaje się wyjść z tego cało i zdrowo. Doskonały trening fizyczny i psychiczny dostajemy od Nad Kotlin, a po wyjściu o godzinie 21:00 w nagrodę piękny bezchmurny zachód słońca. Potem jeszcze spacerek doliną Małej Łąki i na bazie jesteśmy o szacowanym czasie - chwilę po 24:00. 


Dziękujemy. Czekamy na trawers z okazji 50-lecia połączenia Nad Kotlin i Śnieżnej!
poniedziałek, 09 lipiec 2018 17:34

2018.07.05-07 Georgia Stany Zjednoczone

Napisał

 Martyna Michalska

Moi towarzysze: Amber Griffith, Andy Zellner, Jennelle Llantin, Cristal Inoh, Glen Fell, Damian z Francji i Anna z Rumunii oraz wielu innych, którzy zwiedzali różne jaskinie w innych godzinach.

 

Odkąd się przeprowadziłam chciałam odwiedzić tutejszy klub Dogwood City Grotto w Atlancie podczas ich comiesięcznego spotkania, ale okazało się, że  lipcu mają coroczny camping w tzw. TAG ( Tennessee, Alabama i Georgia - w tych trzech stanach jest najwięcej jaskiń). Z nadzieją napisałam do nich maila i znalazło się dla mnie miejsce. Bez sprzętu, auta ani nawet namiotu pojechałam na trzydniowy wyjazd dwie godziny od Atlanty. Wszyscy byli bardzo pomocni i umożliwili mi zwiedzenie dwóch pięknych jaskiń. Pierwsza jaskinia Sinking Cove Cave, w której rezerwacie był nasz samochodowy camping „na pace” oraz do której, trzeba było wpłynąć parę metrów zimną rzeką.  Następnego dnia (ja z pożyczonym sprzętem dzięki  przemiłemu Steve’owi Davis z synem Kyle i żoną Karen) obeszliśmy też krótką, ale ładną jaskinę Cagle Chasm Complex z dosyć długim, bo 56 metrowym zjazdem. Dowiedziałam się parę ciekawostek jak funkcjonuje klub tutaj w Georgi oraz jakich technik jaskiniowych używają. Trudno było znaleźć dla mnie rolkę, ponieważ wszyscy zjeżdżają na drabince zjazdowej, a zamiast poręczowania podkłada się pod linę podkładkę. Zawsze coś nowego!

poniedziałek, 09 lipiec 2018 00:02

[28.06.2018] Trawers J. Czarnej

Napisał

Waclaw Michalski
Tomasz Grzegrzulka
Patrycja Kopytko
Bartosz Baturo
Dominik Sarnowski 

Podczas obozu letniego na zakonczenie kursu "W" przy nadzorze Waclawa "Przygody" Michalskiego oraz Tomasza "Murzyna" Grzegrzułki zrobilismy przejscie od otworu polnocnego do otworu nr 2. Najtrudniejszej wspinaczki dokonal Bartosz Baturo. Dominik zrobil trawers jeziora i kilka mniejszych progow. Radosc przejscia uswietnil wycof 30 metrowym zjazdem z otworu we mgle zakonczony pierwsza tego obozu zlewa ;) wszyscy wrocili calo i szczesliwie do hostelu MTB. 

Dziekujemy ;)

 

niedziela, 08 lipiec 2018 16:36

2018.07.07 Wyjazd kursowy do Nad Kotlin

Napisał

Paweł Gądek
Łukasz Piechocki
Dominik Sarnowski - kursant
Katarzyna Lena Koprowska - kursantka
Patrycja Kopytko - kursantka
Jerzy Ganszer

Główny "trzon" ekipy dotarł nad "100". Czas akcji w jaskini 9 godzin i 10 minut. Mieliśmy kłopoty z dotarciem do otworu ze względu na mgłę. Nasi kursanci pokazali bardzo dzielna postawę. 

 

Jadwiga Micherdzińska  – kierownik wyprawy ( Speleoklub Bielsko-Biała)

Franciszek Kramek – z-ca kierownika ds. sportowych (Speleoklub „Bobry”Żagań)

Adam Balak   – Speleoklub” Bobry” Żagań

Marian Bochynek  – Speleoklub „Bobry” Żagań

Wit Dokupil  – Speleoklub „ Bobry” Żagań

Mirosław Micherdziński ( Micher) –  Speleoklub of Georgia Tbilisi

Jacek Szynalski  – Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy

 

Na zaproszenie Speleo Club of Georgia i Instytutu Geografii im. Vakhushti Bagrationi z Tbilisi postanowiliśmy zorganizować wyprawę do jaskiń Gruzji.

Gruzińscy speleolodzy zwrócili się do nas z prośbą o pomoc w kartowaniu jaskiń , ich   dalszą eksplorację oraz czynny udział w szkoleniu młodych gruzińskich grotołazów.

Nasz Przyjaciel Iura Davlianidze wraz z prof. Geografii Zaza Lezhava   zaproponowali nam zwiedzenie i rozpoznanie trzech rejonów krasowych Gruzji: Racha (m. Tkibuli), Imeretia (m. Tchiatura ) oraz Samegrelo ( m. Chkhorotsqu ).

W skrócie przedstawię naszą działalność jaskiniową:

Racha:

  • Jaskinia Rachaeksploracja i pomiar końcowej studni(ok.25m) oraz eksploracja kanionu w jaskini.
  • Jaskinia Murada- zwiedzanie ( niespotykana szata naciekowa)
  • Eksploracja powierzchniowa – wiele lejów krasowych i otworów nieznanych jaskiń

 Imeretia ( Mandaeti, Sveri) ):

  • Jaskinia Datas Cza (studnia Dawida) jaskinia zaczynająca się studnią ok 40 m a następnie prawie w całości głównego meandra (ok. 3000 m) z podziemną rzeką (gł. wody 50-140 cm) - eksploracja, kartowanie,
  • Pod jaskinią   wywiad z Telewizją Rustavi-2
  • Jaskinia Zakarias KLDE - zwiedzanie i eksploracja
  • Eksploracja powierzchniowa – leje krasowe 

Samegrelo:

  • Jaskinia Shurubumu
  • Zwiedzanie okolicznych wielu jaskiń
  • Jaskinia Wekueti ( skała osadowa-konglomerat)- eksploracja i pomiar jaskini 

Poza działalnością sportową, zwiedzanie zabytków Gruzji: klasztory , twierdze, monastyry, miasto skalne Vardzia, Achalcyche, Tbilisi. Poznawanie gruzińskiej historii, legend i zwyczajów: Supra , Toast i Gaumardżos !!   to słowa które warto znać będąc w Gruzji.

Poznaliśmy wielu wspaniałych i życzliwych nam ludzi, którzy zorganizowali nasz transport ( również w górach), przygotowywali i dostarczali nam nieustannie pyszne specjały kuchni gruzińskiej ,wino i czaczę ( w nieokreślonych bliżej acz dużych ilościach). Znane u nas powiedzenie: „ Gość w dom, Bóg w dom ”, nabrało Tu nowego, prawdziwego znaczenia.

Naszymi przewodnikami i organizatorami ze strony gruzińskiej byli: IURI DAVLIANIDZE, jego żona Tamara i córka Xatia, prof. Zaza Lezhava, prof. Giorgi Dkaliszvili ( prezes klubu ), Pan Igor Pichkhaia ( Dyr.Muzeum), Gia Tsitsvidze, Beso , Giorgi, Temur, Dżano, Levan , Dyrektor szkoły w Mandaeti, komendant Policji   m.Chkhorotsqu i wielu, wielu   innych.

DZALIAN DIDI MADLOBA.

Na koniec chcę podziękować naszej zgranej ekipie 50+. Było SUPER !   

Szczegółowy artykuł i opis wyjazdu w najbliższym „Zacisku”.                                                                    

Strona 1 z 44