Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (699)

Rekreacyjny wypad w Wielkie Kominy. Duża ilość lodu w rurce, zawęziła "zacisk", zmuszając do zdjęcia sprzętu. W drodze powrotnej zajrzeliśmy do jeziorka w starych partiach.

środa, 13 marzec 2019 23:49

2019.03.13 Jaskinia Miętusia

Napisał

Dariusz Rozmus
Jerzy Ganszer

Ekipa dotarła do Syfony Marynarki Wojennej. 

Na zdjęciu D.R. wykonał J.G.

niedziela, 10 marzec 2019 19:50

2019.03.09 Jaskinia Pod Wantą

Napisał

Tomasz Grzegrzułka - instruktor
Norbert Miczołek
Piotr Knop
Tomasz Liszowski 

Kolejna akcja do Jaskini pod Wantą.
Warunki pogodowe bardzo dobre, dopiero wieczorem w górnych partiach silny wiatr.
Lawinowa dwójka, pokrywa śnieżna stabilna. 

Wyjście z bazy o 7:30, powrót - 20:15. Czas akcji jaskiniowej od 11:40 do 17:20 czyli 5godz 40minut.
Dno jaskini -151m (wg planu jaskini) osiągnięte o 14:20.

Akcja przebiegła sprawnie i bezproblemowo.

Z ciekawostek - zaobserwowano po pierwszym odcinku linowym (w okolicach biwaku)
2 myszy (jedna była już w plecaku gotowa do wyjścia :) ). 

 

niedziela, 10 marzec 2019 08:57

2019.03.09 Jaskinia Miętusia

Napisał

Dariusz Rozmus
Teresa Zwierzchowska
Łukasz Piechocki
Zbigniew Grzybek

Akcja rekreacyjna. Zachęceni pogodą oraz perspektywą odprężającego wpływu jaskinia a w szczególności "rury" w początkowych partiach jaskini - ochoczo wyruszyliśmy na spotkanie z Miętusią. Dzięki sprawnemu zarządzaniu zasobami ludzkimi a kierownikiem akcji była  Tosia  dotarliśmy aż do Marwoja. Akcja rozpoczęła się około 18.05 a zakończyła o godzinie 23.15. Było wesoło i przyjemnie. Podczas zejścia zmokliśmy.

niedziela, 03 marzec 2019 22:20

2019.03.03 Trawers Mylna – Raptawicka

Napisał

Występują:
Teresa Zwierzchowska
Aneta - Osoba Towarzysząca
Mateusz - Osoba Towarzysząca
Dariusz Rozmus
Paweł Gądek
Łukasz Piechocki
Kamil Polański – kierownik akcji

 W związku z brakiem promieni słonecznych i błękitnego nieba, zamiast w Tatry słowackie udaliśmy się na poważną akcję pomiędzy dwoma poważnymi jaskiniami. Do otworów wejściowych postanowiliśmy wyjątkowo udać się szlakiem turystycznym. Turystów po drodze była garstka. Z głównego szlaku odbiliśmy w stronę dziur, nie bacząc na zalegający i nadzwyczaj śliski śnieg. Najpierw dotarliśmy do Jaskini Mylnej. W jednym z okien Pawlikowskiego podzieliliśmy ekipę na 3 teamy,  rozdzieliliśmy sprzęt, zadania. I team (T. A. M.) rozpoczął eksploracje miejsc niektórym nieznanych. II team (D. P.) udał się do Raptawickiej w celu  znalezienia połączenia jaskiń od góry. III team (Ł. K.) udał się  do Wielkiej Izby w celu znalezienia połączenia jaskiń od dołu. Obydwa teamy znalazły  połączenie. Niestety po dotarciu przeze mnie do miejsca połączenia poprzez komunikację głosową zdecydowałem z drugim teamem, że przejście jest niemożliwe bez żmudnego odgruzowywania. Podjęliśmy decyzję nie zagrażać sobie i innym – wycof po dokonaniu trawersu „głosowego”.
Akcję zakończyliśmy eksploracją  najpierw jaskini Raptawickiej, następnie część osób  zwiedziła partie jaskini Obłazkowej, po czym wszyscy udaliśmy się z powrotem do Mylnej aby przejść godnie cały jej główny ciąg.

 Czas trwania akcji w jaskini: ok. 2.5 godziny.

 Filmik z akcji:

 

 

 

Katarzyna Lena Koprowska
Katarzyna Maria Iwańska - Osoba Towarzysząca
Marta „Śruba” Kłopotowska - Osoba Towarzysząca
 
Chwilowo przyszło mi żyć i pracować w Holandii - kraju płaskim jak stół i całkowicie pozbawionym zjawisk krasowych.
 
Przyprawia mnie to o cień rozpaczy.
 
Dlatego jeden z wolnych weekendów postanowiłam przeznaczyć na zorganizowanie wycieczki do sąsiadów, którzy jaskinie posiadają - czyli do Belgii. Ze względu na osoby towarzyszące - spoza środowiska grotołazów - padło na jaskinię turystyczną Les Grottes de Remouchamps w niewielkiej miejscowości Sougne. 
 
Grupa zwiedzających była kameralna i międzynarodowa: my we 3 z Polski (anglojęzyczne), parka z Francji (wyłącznie francuskojęzyczna) i dwie belgijskie rodzinki z dzieciakami (przez wzgląd na dzieciaki wyłącznie belgijskojęzyczne). W związku z tym przewodnik miał nie lada robotę, bo każdy odcinek opowiadał w trzech różnych językach. Bardzo miło nas to zaskoczyło. Jest to chyba jednocześnie dowód na to, że jaskinia cieszy się dużym zainteresowaniem turystów z różnych części świata. 
 
Pierwsza część - spacerowa, wyznaczonymi oświetlonymi chodnikami. Kilka ładnych nacieków i na końcu spora sala zawaliskowa, w której rzekomo odbywają się koncerty wokalne dzięki wspaniałej akustyce. Część druga - wodna. Rejs zalanymi korytarzami, podobno najdłuższy w całej Europie, bo liczący 700 m długości. Mieliśmy sporo szczęścia, że w ogóle się odbył, bo z opowieści przewodnika wynikało, że dwa tygodnie wcześniej stan wody był tak wysoki, że łódź nie zmieściłaby się pod niskim stropem. Dowodem na jego słowa było wszędobylska świeżutka warstwa miękkiego błota. 
 
NIestety nie honorują zniżek dla polskich grotołazów. Zatem to była moja najdroższa wizyta pod ziemią - 16 euro (ściągnęło mi z konta 73 zł omg). To chyba wystarczający dowód mej rozpaczy.

Dodatkowe informacje

poniedziałek, 25 luty 2019 08:30

2019.02.23 Jaskinia Pod Wantą

Napisał
Magdalena Prochalska
Jakub Binda
Mateusz Kubina
Tomasz Motoszko
Wacław Michalski
Zjechaliśmy na dno jaskini Pod Wantą. Akcja sprawna ale też długa z uwagi na wymagające warunki zimowe, spory mróz, zasypany otwór, konieczne torowanie drogi w świeżym śniegu. Kursanci bardzo dzielni, samodzielne poręczowanie i deporęcz. Towarzystwa dotrzymali nam narciarze: Beata, Kuba i Jurek. Zdjęcie Prumula
niedziela, 24 luty 2019 19:27

2019.02.23 Rekreacja w Czarnej

Napisał

Występują:
Martyna Michalska
Łukasz Piechocki (kierownik)
Wojciech XVI Jasiak
Dariusz Rozmus
Marcin Parys
Dominik Sarnowski

Wyjazd zaplanowany na 4:30 z Katowic rozpoczął się o godzinie 4:40. Poranki rządzą się swoimi prawami, a ulice są zbyt proste, i nie lubią, gdy się na nich skręca :)
Mimo wszelkich przeszkód jakie napotkaliśmy, zgodnie z planem wyruszyliśmy z worami na plecach w stronę jaskini Czarnej utrzymując średnie tempo 0,15 "Ganszera".
Oczekując na wejście ekipy SDG do jaskini w pięknych okolicznościach pogodowych nieśpiesznie przebraliśmy się w nieco przyciasnawe kombinezony (były jęki, sapania a wydychana para zamarzała).
Dzięki wytrwałości wspaniałego wspinacza jaskiniowego Marcina osiągnęliśmy nasz cel, którym były przepiękne partie Królewskie. Czas spędzony na oczekiwaniu na podanie sznurka uprzyjemnialiśmy sobie suszoną wołowinką popijaną ciepłym kakałkiem z miodem :) (jeśli ktoś nabawił się niestrawności od samego czytania to wspomnę, iż czynności te wykonywane były w odpowiednich odstępach czasowych...5 minut :P)
Cała wyprawa zakończyła się sukcesem za sprawą Dariusza "bijącego brawa" asekuranta dodającego otuchy niezmordowanemu wspinaczowi.
Deporęcz, "na złodzieja", okupiona stratami sprzętowymi, to również ważny element tej wyprawy, dzięki, któremu pewnego dnia powrócimy w te rejony tatrzańskiego podziemnego (pół)świat(k)a.
Cała reszta, tego co działo się w ciemnościach jaskini, to zbędne detale. 
Dopełnieniem całości był zjedzony polski żurek z proszku, by tradycji stała się zadość, a sprawozdanie można było napisać z czystym sumieniem.

niedziela, 24 luty 2019 13:53

2019.02.23 Jaskinia Miętusia

Napisał

Alfred - stary grotołaz pamiętający czasy Kolumba - ta osoba nie jest członkiem SBB

Paulina Kulpa

Joanna Micherdzińska

Rafał Wojtkielewicz

Tomasz Stryczek

Krzysztof Borgieł

Wraz z Tomkiem wyjechaliśmy z Bielska po 4. nad ranem. Do Kir dotarliśmy o prawie godzinę szybciej niż zwykle. Po drodze zgarnęliśmy Asię z bazy. W Kirach spotkaliśmy się z ekipą podkarpacką ;)

Pod otwór jaskini dotarliśmy po 8.00, a weszliśmy 8.50. Rura wyjątkowo mocno zalodzona. Zacisk we wstępnych partiach zwężony. Wiszący Syfonik udało się pokonać na sucho. Dalej Szczekociny (bez liny), Kaskady i Piaskowy. W Błotnych Zamkach bardzo długi piknik konsumpcyjno-pogadankowy. Prożek Beatki Rafał wyciosał zanim policzyłem do 10. Potem nadszedł czas na gwóźdź programu. Pod progiem Męczenników dotarła do nas liczna ekipa z KKTJ. Zespół Alfred - Stryku z częściową pomocą chomiczą zaporęczował cały ciąg kominów: Męczenników, Klasyczny, Korkociąg. Następnie wszyscy dotarli do Marwoja. Poziom wody wysoki. Mały prześwit ok 10cm i głośnych przedmuch powietrza (prawie jak klimatyzacja po przejściach). Po uroczej sesji foto wszyscy wykonali szybką serię zjazdów do Błotnych Zamków, gdzie nastąpiła kolejna konsumpcja i rozmowy towarzyskie (jak ktoś miał wczoraj czkawkę to widocznie był przez Nas obgadywany). Na powrocie spotkaliśmy znów ludzi KKTJ zjeżdżających z Korytarza 3 Króli. W Rurze trochę korków ale w miarę sprawie udało się wyjść. Są siniaki więc walka w lodzie była. CDN

Na zdjęciu stoją od lewej strony:

Tomasz Motoszko - grupa piesza
Wacław Michalski - grupa piesza
Jakub Binda - grupa piesza
Jakub Krajewski - grupa narciarska
Beata Michalska - grupa narciarska 
Magdalena Prochalska - grupa piesza
Mateusz Kubina - grupa piesza
Jerzy Ganszer - grupa narciarska - zrobił zdjęcie

Grupa narciarska zrobiła przewyższenia 1131 m. /włącznie z jaskinią/ 

Grupa narciarska wjechała do pierwszej studni i się wycofała, grupa pierwsza w jaskini dotarła niżej /powinno być oddzielne sprawozdanie/ 

Otwór jaskini został rozkopany. Było Słońce, wiatr, widoki. 

Zjazd Szarym Żlebem na nartach - wspaniały! Przejechaliśmy nawet "nad" łańcuchami. 

Tutaj kilka zdjęć "kliknij"

Strona 1 z 50