2018.07.07 Akcja do jaskini Nad Kotlinami.

Napisał
Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.jaskinie.com.pl/arch.html Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.jaskinie.com.pl/arch.html

Akcja do jaskini Nad Kotliny.

 
Jerzy Ganszer
Paweł Gądek
Katarzyna Lena Koprowska
Patrycja Kopytko
Łukasz Piechocki
Dominik Sarnowski
(Marcin Fiendorf KKTJ)
(Kaja Fidzińska KKTJ)
 
W tym wyjeździe wyjątkowo najwięcej emocji dostarczyły sytuacje nie w samej jaskini ale poza nią! A było to tak. 

W piątek po południu spotkaliśmy się na pl. Wojska Polskiego pod ganszerową apteką. Lekki deszczyk. Dzielimy się na dwa auta. Przy wyjeździe z miasta łapie nas potworna ulewa. Wyobrażenie o spędzeniu najbliższych dwóch nocy na polanie Rogoźniczańskiej przyprawia wszystkich o przygnębienie i skutecznie łamie morale. Wszystkich oczywiście oprócz Prymuli. Na otarcie łez dzwonimy do Krysi na bazę. Jest dla nas miejsce. Oddychany z ulgą. Za Żywcem już tylko mży, a na odcinku słowackim i w samym Witowie ledwo rosa na trawie.

Zajeżdżamy do Krysi. Prymula jak zacięta płyta namawia nas do odwiedzin na polanie. 
„Tylko rzucicie okiem i zadecydujecie”. Dobra, jedziemy. Jaki koń jest każdy widzi. Pole namiotowe to pole namiotowe. Kropka. To jak wiadomo jest wyjątkowe, bo reklamowane przez zacięty aparat gębowy Prymuli. Finał? Jurek zostaje, reszta jedzie do Krysi. Gratulacyjny toast pod ślub córki Pani Krysi i udajemy się na spoczynek na przytulne, ciepłe, suche poddasze.
 
Rano pełna mobilizacja. Jedziemy na parking pod jednostką wojskową i ruszamy pod dziurę. W razie niepogody mieliśmy wędrować Doliną Małej Łąki, ale przecież nie pada. Skoro pogoda nadaje się na bowakowanie pod namiotem na pewno też nadaje się na spacer przez Kobylarz.

I tu dowcip sytuacyjny - genialny. W porównaniu do spotykanych na szlaku turystów tempo mamy co najmniej rzeźnickie. Mijamy wszystkich - w tym dwójkę młodych chłopaków. Ci okazują się twardszymi zawodnikami, bo jak robimy przystanek przy wodopoju - przeganiają nas. Ale ich prowadzenie nie trwa długo, po chwili znów ich mijamy. Krzyczą do nas serdecznie:
- To co? Pewnie do zobaczenia?
Na co Prymula odkrzykuje:
- No na pewno nie! <gromki śmiech>
 
Na grani wita nas gęsta mgła. Wyciągamy kompas, bierzemy azymut na wschód. Szukamy - skutecznie. Podczas przebierania pojawiają się widoki i promień słońca. 
O 11:45 wchodzimy. W miarę sprawnie zjeżdżamy Zlotówkę, Piętrową Studnię i Studnię pod Wantą. Przed Studnią nad Mostami spotykamy Frytkę i Kaję, mamy drobny rozgardiasz linowy. Gdy już rozwiązujemy ten węzeł gordyjski Frytka poręczuje i wszyscy razem zjeżdżamy, potem jeszcze Mokra 40-stka. Na Studnię Szywały nie decyduje się Łukasz i Paweł, cała reszta zagląda do Setki i do Obejścia Gliwickiego. Wracamy.

Trudność na wyjściu sprawia nam zjazd kierunkowy, ale wszystkim udaje się wyjść z tego cało i zdrowo. Doskonały trening fizyczny i psychiczny dostajemy od Nad Kotlin, a po wyjściu o godzinie 21:00 w nagrodę piękny bezchmurny zachód słońca. Potem jeszcze spacerek doliną Małej Łąki i na bazie jesteśmy o szacowanym czasie - chwilę po 24:00. 


Dziękujemy. Czekamy na trawers z okazji 50-lecia połączenia Nad Kotlin i Śnieżnej!
Zaloguj się, by skomentować