2018.02.24. Les Grottes de Remouchamps.

 

Katarzyna Lena Koprowska
Katarzyna Maria Iwańska - Osoba Towarzysząca
Marta „Śruba” Kłopotowska - Osoba Towarzysząca
 
Chwilowo przyszło mi żyć i pracować w Holandii - kraju płaskim jak stół i całkowicie pozbawionym zjawisk krasowych.
 
Przyprawia mnie to o cień rozpaczy.
 
Dlatego jeden z wolnych weekendów postanowiłam przeznaczyć na zorganizowanie wycieczki do sąsiadów, którzy jaskinie posiadają - czyli do Belgii. Ze względu na osoby towarzyszące - spoza środowiska grotołazów - padło na jaskinię turystyczną Les Grottes de Remouchamps w niewielkiej miejscowości Sougne. 
 
Grupa zwiedzających była kameralna i międzynarodowa: my we 3 z Polski (anglojęzyczne), parka z Francji (wyłącznie francuskojęzyczna) i dwie belgijskie rodzinki z dzieciakami (przez wzgląd na dzieciaki wyłącznie belgijskojęzyczne). W związku z tym przewodnik miał nie lada robotę, bo każdy odcinek opowiadał w trzech różnych językach. Bardzo miło nas to zaskoczyło. Jest to chyba jednocześnie dowód na to, że jaskinia cieszy się dużym zainteresowaniem turystów z różnych części świata. 
 
Pierwsza część - spacerowa, wyznaczonymi oświetlonymi chodnikami. Kilka ładnych nacieków i na końcu spora sala zawaliskowa, w której rzekomo odbywają się koncerty wokalne dzięki wspaniałej akustyce. Część druga - wodna. Rejs zalanymi korytarzami, podobno najdłuższy w całej Europie, bo liczący 700 m długości. Mieliśmy sporo szczęścia, że w ogóle się odbył, bo z opowieści przewodnika wynikało, że dwa tygodnie wcześniej stan wody był tak wysoki, że łódź nie zmieściłaby się pod niskim stropem. Dowodem na jego słowa było wszędobylska świeżutka warstwa miękkiego błota. 
 
NIestety nie honorują zniżek dla polskich grotołazów. Zatem to była moja najdroższa wizyta pod ziemią - 16 euro (ściągnęło mi z konta 73 zł omg). To chyba wystarczający dowód mej rozpaczy.

Dodatkowe informacje

Zaloguj się, by skomentować