2019.03.13 Belgia. Réseau de Frêsnes.

 

Katarzyna Lena Koprowska
Astragal Club:
Eric Deflorenne
Didier Liépin
Jenny Willems
Pascal Evens
Aurélie Evens 
Alain Evens
 
Historia kluczy do Jaskini/Story of a key to cave.
Lucienne, która teraz przechowuje klucze, ma 80 lat. Kiedy była młoda eksplorowała część jaskini nurkując syfon. Ta część nazywa się teraz grotą Lucienne. Potem znaleziono połączenie z inną jaskinią - Le Solitaire - czyniąc z niej jedną dużą (oczywiście w skali Belgii ;))
 
For history, Lucienne, who's keeping the key, is now 80 years old and, when she was young, she discovers a part of the cave by diving a sump. This part is now called "grotte Lucienne" and later a junction was found with another cave, "Le Solitaire" to make a big cave ("big" at the Belgian level)
 
Okoliczności przyrody/Circumstances of nature
Wejście do jaskini znajduje się w uroczej miejscowości Lustin. Ona sama w sobie jest warta odwiedzenia, ponieważ jest pięknie położona i roztacza piękny widok na rzekę, zwłaszcza z dachu i tarasu jednej z dwóch restauracji-hoteli. Było bardzo słonecznie, ale chłodno i wietrznie - na tyle, że pod ziemią wydawało się cieplej niż na powierzchni. 
 
The hole of cave is in the lovely town Lustin. It is beautifully situated and offers a beautiful view of the river, especially from the roof and terrace. It was very sunny, but cool and windy - we feel, that in underground was warmer than in the surface.
 
Besprzętowy nie znaczy łatwy/No-equipment is not so easy.
Całość to labirynt korytarzy na dobre osiem godzin ciężkiego ciorania. Alain zna cały obiekt jak własną kieszeń, brał bowiem udział w jego eksploracji. Wybrał dla nas kilka najciekawszych korytarzy na cztery godziny czołgania - wierzcie mi, że wszystkim w zupełności to wystarczyło, aby poczuć ten satysfakcjonujący wymiar zmęczenia. Zapowiadało się ciekawie, ale było po prostu ciasno - wszędzie bardzo ciasno. Przy wejściu jeden odcinek linowy, a reszta jaskini bezsprzętowa, więc wydawać by się mogło, że łatwa, ale bardzo bardzo przytulnie ciasna, więc miejscami wyciskająca pot nie tylko z czoła i autentycznie niełatwa. 
 
Zgodnie z zapowiedziami, które wcześniej słyszałam, jedna z najładniejszych jaskiń w Belgii - zdecydowanie najładniejsza ze wszystkich trzech, które udało mi się odwiedzić. W salkach sporo nacieków, niektóre o bardzo ładnych, ciekawych kształtach, w tym jeden nazywany bocianem - w istocie przypominał ptaka stojącego ja cienkich nóżkach z długim dziobem. Ale korytarze jak w kalesonowej - i tylko góra-dół, dół-góra, ślisko od błota i zabawnie przy całym inwentarzu prychań, sapań oraz innych dźwięków, jakie  z siebie wydobywaliśmy. I nieustające dowcipki Jenny we wspaniałym ironicznym charakterystycznym dla Belgów poczuciu humoru - nie do powtórzenia :)
 
The whole is a labyrinth of corridors for a good eight hours. Alain knows the whole object as his own pocket, because he took part in his exploration. He chose for us the few most interesting corridors for four hours of crawling - believe me that all this was enough to feel this satisfaction. It promised to be interesting, but it was just crowded - everywhere very tight. At the entrance one rope section, and the rest of the cave, no-equipment, so it would seem that it was easy, but very very cozy, so places squeezing sweat not only from the forehead and genuinely not easy.
 
I heard earlier, thai is one of the most beautiful caves in Belgium - definitely the most beautiful of all three that I visit. In the rooms a lot of dripstones, some with very nice, interesting shapes, including one called a stork - in fact it resembled a bird standing with me thin legs with a long beak. Can hear only snorting, wheezing and other sounds that we extracted from each other. And of course Jenny's incessant jokes in the wonderful ironic sense of humor characteristic of the Belgians - not to be repeated :)
Zaloguj się, by skomentować