Tomek Manda

Tomek Manda

środa, 02 styczeń 2019 13:30

2018.12.30 Jaskinia Czarna

Tomasz Grzegrzułka

Marek Kruczalak (były członek klubu)

Tomasz Manda

Izabela Rosner-Manda

Mirek Uczniak (były członek klubu)

Szybka akcja na zakończenie roku - początkowo pogoda nie zapowiadała się zbyt ciekawie, ale na podejściu pojawiło się piękne słońce, które towarzyszyło nam przez większość akcji.

Do jaskini weszliśmy głównym otworem, następnie pozwiedzaliśmy trochę Partie Tehuby, a później przeszliśmy pod Komin Węgierski. Dla urozmaicenia wyszliśmy z jaskini otworem górnym, z którego rozciągał się przepiękny widok na dolinę.

Bardzo fajna, lekka i sprawna akcja ;)

Bartek Baturo
Tomasz "Murzyn" Grzegrzułka
Katarzyna Lena Koprowska
Tomasz Manda
Wacław Michalski
Jerzy Pukowski
Izabela Rosner-Manda
Mirosław Uczniak - były członek klubu
Teresa Zwierzchowska
 
Plan zakładał wyjście do Jaskini Marmurowej, gdzie miał odbyć się egzamin praktyczny dla czworga kursantów z grupy "J".  Ponieważ jednak w jaskini Marmurowej i okolicznych dziurach działało sporo innych grup, postanowiliśmy udać się do pustej tego dnia jaskini Małołąckiej. Wyruszyliśmy z Doliny Kościeliskiej i choć wszystko wskazywało na to, że nie mamy co liczyć na dobrą pogodę, mniej więcej w połowie Kobylarzowego Żlebu udało nam się wyjść z chmury, dzięki czemu przez resztę drogi mogliśmy cieszyć się słońcem, nieustannym narzekaniem na ból nóg i pięknymi widokami. Po dotarciu pod otwór jaskini podzieliliśmy się na dwie grupy - każda miała za zadanie zaporęczować, zejść na dno, a następnie zdeporęczować dziurę zgodnie z wiedzą zdobytą w trakcie kursu. Nad prawidłowym przebiegiem tej części egzaminu czuwał nieprzekupny Tomasz vel. Murzyn. Równolegle druga grupa pod okiem Wacława i Jerzego wykonywała zadania z poręczowania i autoratownictwa. Po wykonaniu zadania przez pierwszą grupę, nastąpiła zamiana zadań. Jak zwykle akcja zajęła więcej czasu niż zakładaliśmy, ale ostatecznie obie grupy wykonały bez zastrzeżeń wszystkie przydzielone im zadania.
 
Akcja w jaskini zakończyła się po zmroku, co w połączeniu ze zmieniającą się szybko pogodą zapewniło nam dodatkowy, nieplanowany element szkolenia - musieliśmy dotrzeć na szlak przy widoczności nieprzekraczającej kilku metrów i padającym coraz to mocniej deszczu, a następnie dotrzeć na bazę nie łamiąc sobie nóg na cholernie śliskich kamieniach ;)
 
W okolicach godziny 23:00 grupa zameldowała się na bazie u Pani Krysi - obyło się bez strat w ludziach i kursantach ;)