Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (728)

 

Katarzyna Lena Koprowska
Astragal Club:
Eric Deflorenne
Didier Liépin
Jenny Willems
Pascal Evens
Aurélie Evens 
Alain Evens
 
Historia kluczy do Jaskini/Story of a key to cave.
Lucienne, która teraz przechowuje klucze, ma 80 lat. Kiedy była młoda eksplorowała część jaskini nurkując syfon. Ta część nazywa się teraz grotą Lucienne. Potem znaleziono połączenie z inną jaskinią - Le Solitaire - czyniąc z niej jedną dużą (oczywiście w skali Belgii ;))
 
For history, Lucienne, who's keeping the key, is now 80 years old and, when she was young, she discovers a part of the cave by diving a sump. This part is now called "grotte Lucienne" and later a junction was found with another cave, "Le Solitaire" to make a big cave ("big" at the Belgian level)
 
Okoliczności przyrody/Circumstances of nature
Wejście do jaskini znajduje się w uroczej miejscowości Lustin. Ona sama w sobie jest warta odwiedzenia, ponieważ jest pięknie położona i roztacza piękny widok na rzekę, zwłaszcza z dachu i tarasu jednej z dwóch restauracji-hoteli. Było bardzo słonecznie, ale chłodno i wietrznie - na tyle, że pod ziemią wydawało się cieplej niż na powierzchni. 
 
The hole of cave is in the lovely town Lustin. It is beautifully situated and offers a beautiful view of the river, especially from the roof and terrace. It was very sunny, but cool and windy - we feel, that in underground was warmer than in the surface.
 
Besprzętowy nie znaczy łatwy/No-equipment is not so easy.
Całość to labirynt korytarzy na dobre osiem godzin ciężkiego ciorania. Alain zna cały obiekt jak własną kieszeń, brał bowiem udział w jego eksploracji. Wybrał dla nas kilka najciekawszych korytarzy na cztery godziny czołgania - wierzcie mi, że wszystkim w zupełności to wystarczyło, aby poczuć ten satysfakcjonujący wymiar zmęczenia. Zapowiadało się ciekawie, ale było po prostu ciasno - wszędzie bardzo ciasno. Przy wejściu jeden odcinek linowy, a reszta jaskini bezsprzętowa, więc wydawać by się mogło, że łatwa, ale bardzo bardzo przytulnie ciasna, więc miejscami wyciskająca pot nie tylko z czoła i autentycznie niełatwa. 
 
Zgodnie z zapowiedziami, które wcześniej słyszałam, jedna z najładniejszych jaskiń w Belgii - zdecydowanie najładniejsza ze wszystkich trzech, które udało mi się odwiedzić. W salkach sporo nacieków, niektóre o bardzo ładnych, ciekawych kształtach, w tym jeden nazywany bocianem - w istocie przypominał ptaka stojącego ja cienkich nóżkach z długim dziobem. Ale korytarze jak w kalesonowej - i tylko góra-dół, dół-góra, ślisko od błota i zabawnie przy całym inwentarzu prychań, sapań oraz innych dźwięków, jakie  z siebie wydobywaliśmy. I nieustające dowcipki Jenny we wspaniałym ironicznym charakterystycznym dla Belgów poczuciu humoru - nie do powtórzenia :)
 
The whole is a labyrinth of corridors for a good eight hours. Alain knows the whole object as his own pocket, because he took part in his exploration. He chose for us the few most interesting corridors for four hours of crawling - believe me that all this was enough to feel this satisfaction. It promised to be interesting, but it was just crowded - everywhere very tight. At the entrance one rope section, and the rest of the cave, no-equipment, so it would seem that it was easy, but very very cozy, so places squeezing sweat not only from the forehead and genuinely not easy.
 
I heard earlier, thai is one of the most beautiful caves in Belgium - definitely the most beautiful of all three that I visit. In the rooms a lot of dripstones, some with very nice, interesting shapes, including one called a stork - in fact it resembled a bird standing with me thin legs with a long beak. Can hear only snorting, wheezing and other sounds that we extracted from each other. And of course Jenny's incessant jokes in the wonderful ironic sense of humor characteristic of the Belgians - not to be repeated :)
niedziela, 10 marzec 2019 19:50

2019.03.09 Jaskinia Pod Wantą

Napisał

Tomasz Grzegrzułka - instruktor
Norbert Miczołek
Piotr Knop
Tomasz Liszowski 

Kolejna akcja do Jaskini pod Wantą.
Warunki pogodowe bardzo dobre, dopiero wieczorem w górnych partiach silny wiatr.
Lawinowa dwójka, pokrywa śnieżna stabilna. 

Wyjście z bazy o 7:30, powrót - 20:15. Czas akcji jaskiniowej od 11:40 do 17:20 czyli 5godz 40minut.
Dno jaskini -151m (wg planu jaskini) osiągnięte o 14:20.

Akcja przebiegła sprawnie i bezproblemowo.

Z ciekawostek - zaobserwowano po pierwszym odcinku linowym (w okolicach biwaku)
2 myszy (jedna była już w plecaku gotowa do wyjścia :) ). 

 

niedziela, 10 marzec 2019 08:57

2019.03.09 Jaskinia Miętusia

Napisał

Dariusz Rozmus
Teresa Zwierzchowska
Łukasz Piechocki
Zbigniew Grzybek

Akcja rekreacyjna. Zachęceni pogodą oraz perspektywą odprężającego wpływu jaskinia a w szczególności "rury" w początkowych partiach jaskini - ochoczo wyruszyliśmy na spotkanie z Miętusią. Dzięki sprawnemu zarządzaniu zasobami ludzkimi a kierownikiem akcji była  Tosia  dotarliśmy aż do Marwoja. Akcja rozpoczęła się około 18.05 a zakończyła o godzinie 23.15. Było wesoło i przyjemnie. Podczas zejścia zmokliśmy.

niedziela, 03 marzec 2019 22:20

2019.03.03 Trawers Mylna – Raptawicka

Napisał

Występują:
Teresa Zwierzchowska
Aneta - Osoba Towarzysząca
Mateusz - Osoba Towarzysząca
Dariusz Rozmus
Paweł Gądek
Łukasz Piechocki
Kamil Polański – kierownik akcji

 W związku z brakiem promieni słonecznych i błękitnego nieba, zamiast w Tatry słowackie udaliśmy się na poważną akcję pomiędzy dwoma poważnymi jaskiniami. Do otworów wejściowych postanowiliśmy wyjątkowo udać się szlakiem turystycznym. Turystów po drodze była garstka. Z głównego szlaku odbiliśmy w stronę dziur, nie bacząc na zalegający i nadzwyczaj śliski śnieg. Najpierw dotarliśmy do Jaskini Mylnej. W jednym z okien Pawlikowskiego podzieliliśmy ekipę na 3 teamy,  rozdzieliliśmy sprzęt, zadania. I team (T. A. M.) rozpoczął eksploracje miejsc niektórym nieznanych. II team (D. P.) udał się do Raptawickiej w celu  znalezienia połączenia jaskiń od góry. III team (Ł. K.) udał się  do Wielkiej Izby w celu znalezienia połączenia jaskiń od dołu. Obydwa teamy znalazły  połączenie. Niestety po dotarciu przeze mnie do miejsca połączenia poprzez komunikację głosową zdecydowałem z drugim teamem, że przejście jest niemożliwe bez żmudnego odgruzowywania. Podjęliśmy decyzję nie zagrażać sobie i innym – wycof po dokonaniu trawersu „głosowego”.
Akcję zakończyliśmy eksploracją  najpierw jaskini Raptawickiej, następnie część osób  zwiedziła partie jaskini Obłazkowej, po czym wszyscy udaliśmy się z powrotem do Mylnej aby przejść godnie cały jej główny ciąg.

 Czas trwania akcji w jaskini: ok. 2.5 godziny.

 Filmik z akcji:

 

 

niedziela, 24 luty 2019 19:27

2019.02.23 Rekreacja w Czarnej

Napisał

Występują:
Martyna Michalska
Łukasz Piechocki (kierownik)
Wojciech XVI Jasiak
Dariusz Rozmus
Marcin Parys
Dominik Sarnowski

Wyjazd zaplanowany na 4:30 z Katowic rozpoczął się o godzinie 4:40. Poranki rządzą się swoimi prawami, a ulice są zbyt proste, i nie lubią, gdy się na nich skręca :)
Mimo wszelkich przeszkód jakie napotkaliśmy, zgodnie z planem wyruszyliśmy z worami na plecach w stronę jaskini Czarnej utrzymując średnie tempo 0,15 "Ganszera".
Oczekując na wejście ekipy SDG do jaskini w pięknych okolicznościach pogodowych nieśpiesznie przebraliśmy się w nieco przyciasnawe kombinezony (były jęki, sapania a wydychana para zamarzała).
Dzięki wytrwałości wspaniałego wspinacza jaskiniowego Marcina osiągnęliśmy nasz cel, którym były przepiękne partie Królewskie. Czas spędzony na oczekiwaniu na podanie sznurka uprzyjemnialiśmy sobie suszoną wołowinką popijaną ciepłym kakałkiem z miodem :) (jeśli ktoś nabawił się niestrawności od samego czytania to wspomnę, iż czynności te wykonywane były w odpowiednich odstępach czasowych...5 minut :P)
Cała wyprawa zakończyła się sukcesem za sprawą Dariusza "bijącego brawa" asekuranta dodającego otuchy niezmordowanemu wspinaczowi.
Deporęcz, "na złodzieja", okupiona stratami sprzętowymi, to również ważny element tej wyprawy, dzięki, któremu pewnego dnia powrócimy w te rejony tatrzańskiego podziemnego (pół)świat(k)a.
Cała reszta, tego co działo się w ciemnościach jaskini, to zbędne detale. 
Dopełnieniem całości był zjedzony polski żurek z proszku, by tradycji stała się zadość, a sprawozdanie można było napisać z czystym sumieniem.

poniedziałek, 25 luty 2019 08:30

2019.02.23 Jaskinia Pod Wantą

Napisał
Magdalena Prochalska
Jakub Binda
Mateusz Kubina
Tomasz Motoszko
Wacław Michalski
Zjechaliśmy na dno jaskini Pod Wantą. Akcja sprawna ale też długa z uwagi na wymagające warunki zimowe, spory mróz, zasypany otwór, konieczne torowanie drogi w świeżym śniegu. Kursanci bardzo dzielni, samodzielne poręczowanie i deporęcz. Towarzystwa dotrzymali nam narciarze: Beata, Kuba i Jurek. Zdjęcie Prumula
niedziela, 24 luty 2019 13:53

2019.02.23 Jaskinia Miętusia

Napisał

Alfred - stary grotołaz pamiętający czasy Kolumba - ta osoba nie jest członkiem SBB

Paulina Kulpa

Joanna Micherdzińska

Rafał Wojtkielewicz

Tomasz Stryczek

Krzysztof Borgieł

Wraz z Tomkiem wyjechaliśmy z Bielska po 4. nad ranem. Do Kir dotarliśmy o prawie godzinę szybciej niż zwykle. Po drodze zgarnęliśmy Asię z bazy. W Kirach spotkaliśmy się z ekipą podkarpacką ;)

Pod otwór jaskini dotarliśmy po 8.00, a weszliśmy 8.50. Rura wyjątkowo mocno zalodzona. Zacisk we wstępnych partiach zwężony. Wiszący Syfonik udało się pokonać na sucho. Dalej Szczekociny (bez liny), Kaskady i Piaskowy. W Błotnych Zamkach bardzo długi piknik konsumpcyjno-pogadankowy. Prożek Beatki Rafał wyciosał zanim policzyłem do 10. Potem nadszedł czas na gwóźdź programu. Pod progiem Męczenników dotarła do nas liczna ekipa z KKTJ. Zespół Alfred - Stryku z częściową pomocą chomiczą zaporęczował cały ciąg kominów: Męczenników, Klasyczny, Korkociąg. Następnie wszyscy dotarli do Marwoja. Poziom wody wysoki. Mały prześwit ok 10cm i głośnych przedmuch powietrza (prawie jak klimatyzacja po przejściach). Po uroczej sesji foto wszyscy wykonali szybką serię zjazdów do Błotnych Zamków, gdzie nastąpiła kolejna konsumpcja i rozmowy towarzyskie (jak ktoś miał wczoraj czkawkę to widocznie był przez Nas obgadywany). Na powrocie spotkaliśmy znów ludzi KKTJ zjeżdżających z Korytarza 3 Króli. W Rurze trochę korków ale w miarę sprawie udało się wyjść. Są siniaki więc walka w lodzie była. CDN

Na zdjęciu stoją od lewej strony:

Tomasz Motoszko - grupa piesza
Wacław Michalski - grupa piesza
Jakub Binda - grupa piesza
Jakub Krajewski - grupa narciarska
Beata Michalska - grupa narciarska 
Magdalena Prochalska - grupa piesza
Mateusz Kubina - grupa piesza
Jerzy Ganszer - grupa narciarska - zrobił zdjęcie

Grupa narciarska zrobiła przewyższenia 1131 m. /włącznie z jaskinią/ 

Grupa narciarska wjechała do pierwszej studni i się wycofała, grupa pierwsza w jaskini dotarła niżej /powinno być oddzielne sprawozdanie/ 

Otwór jaskini został rozkopany. Było Słońce, wiatr, widoki. 

Zjazd Szarym Żlebem na nartach - wspaniały! Przejechaliśmy nawet "nad" łańcuchami. 

Tutaj kilka zdjęć "kliknij"

czwartek, 14 luty 2019 00:27

2019.02.10 Jaskinia Zimna

Napisał

 Uczestnicy:
Paulina Kulpa
Rafał Wojtkielewicz

Krótka wizyta w Zimnej z kąpielą w Ponorze ;) Na wyjściu zjazdy spod otworu i czyszczenie kombinezonów w śniegu.

 » Więcej zdjęć «

niedziela, 27 styczeń 2019 09:55

2019.01.26 Wyjazd kursowy do Jaskini Zimnej

Napisał

Tomasz Liszowski
Norbert Miczołek
Piotr Knop
Maciej Nowakowski
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Ekipa dotarła do Sali Złomisk. Czas akcji 6 godzin i 6 minut. 

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"