Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (793)

wtorek, 23 kwiecień 2013 14:46

2013.04.21 Jaskinia w Boraczej

Napisał

Honorata Kaczmarek
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Croll - Canis lupus familiaris
Sebastian Korczyk

Punktem wyjścia była Żabnica Skałka. Marcin Freindorf z Crollem strawersowali napotkaną rurę (z aktywnym ciekiem wodnym!), po czym Marcin na żywca pokonał pobliski prożek (Crolla wciągnięto na smyczy). Po dawce sportowych emocji spacerkiem dotarliśmy na Halę Boraczą, gdzie rozsiedliśmy się przy schronisku, by głośno pogawędzić na nieprzyzwoite tematy i pooglądać góry, tudzież przemierzające je konie.
Wreszcie zaatakowaliśmy Redykalny Wierch. Udało się sprawnie zlokalizować głazowisko oraz znajdujący się tam otwór Jaskini w Boraczej K.Bż-02.01. Wszyscy zwiedziliśmy jej główne piętro; dziewczyny urządziły sobie podziemną sesję foto. Stwierdzono obecność jednego nietoperza, prawdopodobnie nocka (Myotis). Do dolnych partii dotarł samotnie (nie bacząc na brak kombinezonu!) członek Krakowskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego. Napotkał tam kolejnego i - jak relacjonował - "dużego" nietoperza. Warto odnotować, że w KKTJ było to bodaj pierwsze tegoroczne przejście całej deniwelacji Jaskini w Boraczej. Potem na powierzchni rozegrała się gwałtowna bitwa na śnieżki (patrz: zdjęcie).
Jaskinia jest ładna, na dodatek położona we wspaniałym, szalenie widokowym miejscu. Żal było je opuszczać, jednak czuliśmy już zew dalszej przygody. Ruszyliśmy w drogę, dochodząc przez las do żółtego szlaku, który wiedzie po południowej stronie grzbietu.
Powyżej 1000 m n.p.m. przez prawie cały czas wędrowaliśmy po (miejscami całkiem głębokim) śniegu, za to mijane hale były już od niego wolne. Ciągle żółta i wygnieciona, lecz rozgrzana przez kwietniowe słońce trawa zachęcała do turlania się w dół stoku i zażywania słonecznej kąpieli - oczywiście ulegliśmy tym pokusom... Podczas gdy w oddali lewitował kontur zimowych Tatr, wiosna przypominała o sobie, wysyłając na spotkanie z nami swych kolorowych posłańców: motyla cytrynka (Gonepteryx rhamni), przebiśniegi (Galanthus nivalis) i oczywiście krokusy (Crocus scepusiensis). Leniwie ciurkała spływająca spod śnieżnych zasp woda.
Zjedliśmy obiad przy schronisku na Lipowskiej. Pozdrowiliśmy Pilsko i Babią spod schroniska na Rysiance, po czym zstąpiliśmy na klimatyczną Przełęcz Pawlusią. Jeszcze ciągle mamy przed oczyma pogrążoną w wieczornej zadumie Romankę i poetycko rozmyty rejon Kotliny Żywieckiej.
Dziarskim, wręcz ekspresowym krokiem zbiegliśmy z powrotem do Skałki.
Niedziela zakończyła się mocnym akcentem, czyli brawurowym, polifonicznym koncertem pasażerów z tylnego siedzenia samochodu.

Odbyło się zwiedzanie jaskiń okolic Szczyrku w ramach szkolenia na kursie przedodników organizowanym przez AKPG;
Zwiedzono:
- Lodową w Szczyrku (było sporo lodu)
- Malinowską (dużo wody)
- Salmopolską (normalnie)
W wyjściu brało udział 13 osób;
kierownik Tomasz Grzegrzułka
                G. Łękawa - Były Członek Klubu
                F. Wawrzuta - AGPG
oraz kursanci AKPG
Pozdrawiam Murzyn pewnie z wyjścia są zdjęcia na stronie AKPG
czwartek, 18 kwiecień 2013 08:50

2013.04.14 Czuba nad Karbem, Potoczek (III)

Napisał

Agnieszka Adamczyk
Tomasz Kliza

Na cel naszej pierwszej zimowej wspinaczki w górach (dla Tomka pierwszej w ogóle, dla mnie pierwszej samodzielnej po kursie) wybraliśmy łatwy cel na Czubie nad Karbem, stanowiącej ok. 200-metrowy fragment wschodniej ściany Kościelca. Potoczek to nietrudna, 7-wyciągowa droga. W jej górnych partiach pobłądziliśmy, co - jak się okazało po lekturze wspinaczkowych forów - jest na tej drodze po prostu nagminne. Dzięki temu trójkowe trudności towarzyszyły nam dłużej. Asekuracja bardzo dobra, głównie z haków. Igły okazały się całkowicie zbędne ze względu na rozmarzające już powoli trawki. Na zdjęciu Tomek w trakcie chwili odpoczynku po zakończeniu drogi.

czwartek, 18 kwiecień 2013 14:23

2013.04.13 Trawers Czarnej

Napisał

Kaja Fidzińska - KKTJ
Maciek Z. - KKTJ
Marcin FrytkaPunk Freindorf - KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek

Czekałam na zdjęcia wykonane przez Maćka, ale jakoś się chłop nie może sprężyć... :)

W skrócie: między Czarnym Dunajcem a Chochołowem zobaczyliśmy pierwszy raz w tym roku bociany. Dwie sztuki w gnieździe z widokiem na Tatry. Śniegu w górach była masa cała. Pod otworem Czarnej spotkaliśmy trzech chłopaków z Krakowa, zjechaliśmy na ich linach. Za zlotówką ani cm skały, tylko lód. Wszyscy odbyli mniej lub bardziej kontrolowany zjazd z gwałtownym hamowaniem przed prożkiem. Lód jest twardy i mało przyjemny dla pup ;) Szliśmy za chłopakami z Krakowa, jednak trochę nas spowalniali, więc Komin Węgierski pokonaliśmy obejściem. Tradycyjny popas odbył się przy Ślimaku. Na powierzchni najpierw należało wykopać sobie linę ze śniegu, którego było duuużo. W lesie chwilami po męski nabiał, na Upłazie do kolan. Jakimś cudem, właśnie na Upłazie, wytopiło się z 3 m kwadratowe śniegu - natychmiast owe metry zostały opanowane przez dziesiątki krokusów :)))) Na dole wcześniej padał chyba deszcz, bo to białe coś mało przyjemne było... ;) I było fajnie :)

Organizatorem akcji był GOPR

  1. Jerzy Żeliński - GOPR
  2. Zbigniew Piesyk - GOPR
  3. Aleksander Chruściel
  4. Arkady Dąbrowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  5.  Mariusz Grudzień - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  6. Arkadiusz Kitowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  7. Łukasz Pokorski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  8. Michał Koksa - GOPR
  9. Jacek Koziarek - GOPR
  10. Beata Michalska-Kasperkiewicz
  11. Aleksandra Chruściel - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  12. Józef Dziubasik - Osoba Towarzysząca
  13. Jerzy Ganszer

Aleksander Chruściel jest członkiem również Klubu Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR, a w "papierach" SBB figuruje jako członek honorowy.

 Streszczenie:

Ekipa na nartach poruszała się między schroniskami. Nie udało się zdobyć żadnego szczytu pow. 2500 m o wybitności 100 m. Najwyższe osiągnięte miejsce to 3592 m. Beata i Jerzy G. w ciągu pięciu kolejnych dni uzyskała pięć przewższeń ponad 1000 m.- przebywając 4 razy powyżej 3000 m. 

Sprawozdanie:

2013.04.08 - ekipa wyrusza z miejscowości Ströden do schroniska  Essener Rostocker 2208m. Część bagaży wyjechała kolejką. Po odpoczynku /większość/ zdobywamy górę Rostocker 2749, zjazd północną stroną.

2013.04.09 -  próba dotarcia do szczytu o nazwie Westlicher Simonyspit 3488 m. Podejście zakończono na  wysokości 3205m. - była mgła. Część osób dotarło na szczyt.

2013.04.10 - dotarliśmy do schroniska Kürsinger Htt. 2547 m. przez  przełęcz  Maurertörl 3104 m. Naklejono naklejkę   klubową. Chwila zadumy - dowiedzieliśmy się tam, że co najmniej jedna z osób wyruszająca w podobnym kierunku wpadła do szczeliny lodowej i zabiła się!  

2013.04.11 - atak na Grossvenediger 3666 m. Zakończony na wysokości 3592 m. Zjazd do Johanishütte 2121 m.

2013.04.12 - Beata i Jerzy G. - atak w kierunku Zopatspitze 3198 m. W końcowej fazie raki i czekan. Akcja zakończyła się 100 w pionie przed szczytem - było stromo.  Reszta ekipy poruszała się w kierunku Kristallwand 3310 - bez wyraźnego efeku - była słaba widoczność.

2013.04.13 - zjazd wszystkich w dół. Pokonaliśmy kilka wielkich starych lawinisk.

Dziękujemy wszystkim za miłą atmosferę.

Osoby chętne mogą dopisać swoje uzupełnienia przysyłając treść do autora sprawozdania. 

poniedziałek, 08 kwiecień 2013 08:25

2013.04.06 Sztolnie bytomsko-tarnogórskie

Napisał

Hanna Kullman - TKTJ
Joanna Ragus - TKTJ
Kaja Fidzińska - KKTJ
Agnieszka Wróbel
Stanisław Wasyluk - KKTJ
Tomasz Snopkiewicz - KKTJ
Marcin FrytkaPunk Freindorf - KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek

Korzystając z zaproszenia koleżanek z Tarnogórskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego, sobotę spędziliśmy w starych sztolniach tarnogórskiej kopalni galmanu. Brodząc w wodzie prawie po tyłki, nakładając sobie na twarze dolomitowe maseczki ściągające, dotarliśmy na poziom -3 kopalni. Panowie o wzroście powyżej 180 cm narzekali nieco - większość korytarzy nawet Panie pokonywały w pozycji schylonej bądź w kucki (a ponad 100 lat temu ludzie tam musieli pracować). Nie budząc licznych nietoperzy: Nocków, Gacków i Wacków ;) Było bardzo wesoło, można przypuszczać, iż ktoś rozpylił w korytarzach niezidentyfikowaną substancję rozśmieszającą ;) Po wyjściu odbyło się tarzanie w śniegu, celem wyprania kombinezonów, a w pobliżu tarnogórskiego Rynku spożywanie pysznego żarełka meksykańskiego. Bez tequili niestety. A Red's ananasowy jest niesmaczny.

Więcej informacji o sztolniach TUTAJ

 

poniedziałek, 25 marzec 2013 11:37

2013.03.23 Techniki jaskiniowe "na sucho"

Napisał

Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Agnieszka Byrtek
Grzegorz Majka
Mariusz Majka
Andrzej Malanowski
Kamil Oślizło
Magdalena Pacyna
Klaudiusz Stępień
Agnieszka Wróbel
Marcin Gryzełko
Filip Gryzełko - Sekcja Młodzieżowa
Filip Kiszło
Rafał Klimara
Ines Korczyk - Fanklub SBB
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Katarzyna Szczerba

W sobotę kursanci trenowali po raz pierwszy techniki linowe. Komfort warunków w sali gimnastycznej sprzyjał chyba przyswajaniu wiedzy, bo sporo zagadnień zostało przedstawionych i przećwiczonych. Rafał rozwiesił trudny tor linowy, do pokonania którego również wystartowali kursanci. Sekcja Młodzieżowa dopingowała starszych oraz budowała fortece z materacy. Sądzę, że wszyscy się dobrze bawili i nieźle zmęczyli.

niedziela, 24 marzec 2013 17:41

2013.03.23 Jaskinia Czarna

Napisał

Jerzy Pukowski
Sebastian Korczyk
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Tym razem w Tatrach było naprawdę sporo śniegu. W wyśmienitym stylu udało się nam jednak dotrzeć do otworu.
W jaskini znaczna ilość lodu /loda/. Na początku miało nas jechać 7 osób, do wyjazdu dotrwało 4. W związku z tym zredukowaliśmy sprzęt do niezbędnego minimum. Dwie pierwsze osoby dotarły na Prożek Furkotny za Jeziorem Szmaragdowym, dwie ostatnie doszły do najwyższego miejsca w jaskini na +141 m. Czas całej akcji wyniósł 13 godzin, czas akcji jaskiniowej - 8 godzin 45 minut. Pod ziemią spotkaliśmy trzy osoby z Katowickiego Klubu Speleologicznego z termosem; robili trawers. Życzyliśmy im powodzenia w przekopywaniu się przez śnieg z otworu wschodniego /północnego/. W partiach przyotworowych dość dużo "chłopków" lodowych. Na powierzchni powitała nas piękna pogoda /księżyc/ i temperatura -15°C !
Pomysłodawcą wyjazdu był Sebastian, a zachęcał Michał.

 

Krata

Oddziela mrok jaskini od światła. Miejsce pragnień, strachu, westchnień, zadumy, bojaźni, walki o przetrwanie, chęci dotknięcia jej. Nigdy nie spełniała funkcji, zawsze można było wejść bokiem. Wiąże się do niej liny i przechodzi przez otwartą furtkę. Miejsce odpoczynku i obserwacji innych wychodzących lub zjeżdżających w ciemność. Pręty trochę za grube, aby karabinek swobodnie można było zapiąć. Wiele lat temu ekipa z Pszczyny przesiedziała ponoć całą noc na niej, "bo w dole ryczał niedźwiedź". Kiedyś na jakiś manewrach samego Rafała Kardasia w noszach przepychaliśmy bokiem koło kraty.  W tej chwili mało jest grotołazów pamiętających otwór bez  kraty - została zainstalowana w II połowie lat 70-tych XX wieku. Dawniej linę wiązało się o drzewo, teraz są nawet batinoxy w ścianie, lecz często się z nich nie korzysta.  Należy sądzić, że po pewnym czasie zostanie zdemontowana, i może nawet trafi do jakiegoś muzeum. Póki co w sposób wyśmienity zabezpiecza pochylnię przed przypadkowym wpadnięciem. Jest lekko zardzewiała, zamontowana do skały specjalnymi kotwami, na razie wzbudza zaufanie swoja solidnością i nikt nie zastanawia się poważnie, że pod nią kilkadziesiąt metrów można polecieć. Śnieg czasami sięga "furtki", a za kratą z razu śnieg, a potem lód! Wychodząc do góry rzadko udaje się utrzymać pozycje pionową. 

wtorek, 19 marzec 2013 14:29

2013.03.16 Jaskinia Zimna

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Zimna do ponoru.

wtorek, 19 marzec 2013 14:27

2013.03.15 Jaskinia Śpiących Rycerzy

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Śpiących Rycerzy podejście w 70 cm warstwie świeżego  śniegu w żlebie zeszły 2 lawiny pyłowe