2018.12.16 Teatr Miejski w Gliwicach - Tramwaj Zwany Pożądaniem

Było około 30 osób! 

Głównym organizatorem akcji była Lena - chwała Jej!

2 komentarzy

  • Link do komentarza Katarzyna Lena Koprowska niedziela, 27 styczeń 2019 23:12 napisane przez Katarzyna Lena Koprowska

    Uczestnicy:
    1-3. Agnieszka Gądek + 2 Osoby Towarzyszące
    4. Zdzisek Grebl
    5-6. Błażej Gawlik + Osoba Towarzysząca
    7. Katarzyla Lena Koprowska
    8. Tomasz Murzyn Grzegrzułka
    9-10. Jerzy Ganszer + Wanda Ganszer
    11-12. Magda i Nikola Prochalska
    13-14. Elżbieta Pikania i Tomasz Motoszko
    15-16. Tomasz Liszowski + Osoba Towarzysząca
    17-18. Marta Boruch + Maciek Nowakowski
    19-20. Norbert Miczołek +Osoba Towarzysząca
    21-22. Jurek Koczur + Osoba Towarzysząca
    23-24. B.G. + Marta
    25-26. Zbyszek Grzybek + Osoba Towarzysząca
    27. Jarek Jakubowski
    28-29. Wacek Michalski + Gabrysia Michalska
    30. Patrycja Kopytko
    31. Grzegorz Górczyński

  • Link do komentarza Katarzyna Lena Koprowska niedziela, 27 styczeń 2019 23:08 napisane przez Katarzyna Lena Koprowska

    Na wstępie zaznaczyć należy, że jechaliśmy do Gliwic na teatr muzyczny. Oczekiwaliśmy zatem, że nóżka będzie chodzić, a aktorzy będą swoje role śpiewać. I o ile wchodząc na widownię przed przedstawieniem ze sceny sączył się grany na żywo jazz, dając nadzieję na spełnienie oczekiwań, tak wraz z rozpoczęciem przedstawienia muzyka ucichła i już się więcej nie pojawiła. Zatem cała sztuka pozostawiła gorzki smak rozczarowania niezależnie od tego, czy obiektywnie była dobra czy nie.

    Jaka była dla mnie? Fabuła znana, więc nie oczekiwałam, że zaskoczy. Ale interpretacja mnie raczej nie oczarowała. Miała momenty - to na pewno. Wszystkie z użyciem wody były bardzo mocne. Wymioty, poród, sprzątanie. Tak - chciałabym, aby trzymało mnie w napięciu tak cały czas. Podobnie zadziałały wszystkie użyte w sztuce lustra. Seks, głębia przestrzeni no i milcząca, ale jakże wymowna puenta, w której widownia mogła zobaczyć sama siebie w lustrzanym odbiciu w odpowiedzi na postawione ze sceny pytania. Brawo.

    A poza tymi momentami - to po prostu opowiedziana historia. Jeśli któremuś widzowi bliższa - to wciągnęła, jeśli potraktowana z dystansem - to bynajmniej nie wciągała ani nie porywała. Bardzo poprawnie i estetycznie poprowadziła nas przez aktualną sytuację, sentymenty i wspomnienia oraz zrujnowane plany. Ale aby wywołała jakieś dramatyczne dreszczyki emocji albo kręcącą się łzę empatii i wzruszenia…? No ja byłam od nich wyjątkowo daleko.

    Następnym razem autentycznie wybiorę operę albo musical w teatrze muzycznym. Może nie zrozumiem co śpiewają, może libretto mnie nie uniesie pod sufit, ale przynajmniej posłucham muzyki na żywo.

Zaloguj się, by skomentować