Paweł Gądek
Bronisław Gąsek - Osoba Towarzysząca

Pomiary jaskiń odkrytych już jakiś czas temu. Na uwagę zasługuje jaskinia Studnia na Krawędzi, która składa się w zasadzie tylko z jednej studni. Głębokość jaskini to 8,8 m. W środku wyjątkowo dużo odchodów nietoperzy. W studni na różnych poziomach odchodzą niewielkie pięterka. W jednym z nich jest szansa na dalszą kontynuację. Wrzucony kamień spada do innej studni.
 
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer


Ekipa dotarła do najwyższego punktu w jaskini. Było sporo wody zwłaszcza na Brązowy Progu. Do jaskini wchodzono otworem północnym. 
Informacja o akcji była zainstalowana na SBB - wyjazdy.
Elżbieta Imielska - kurs
Paweł ............... - kurs
Krzysztof ........... - kurs
Weronika Kucia - kurs
Filip Talaga - kurs
Małgorzata Imielska - Osoba Towarzysząca
Małgorzata Tomoszek
Monika Ogrodnik-Tomoszek
Grzegorz Szubert - Osoba Towarzysząca
Paweł Gądek
Ewelina Ślepko - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer


Wysprzątano jaskinię i rejon przy otworowy. Jednemu uczestnikowi spadła latarka do niedostępnej szczeliny, którą wkrótce postaramy się wyeksplorować. Po drodze zwiedzaliśmy "domniemany ołtarz".  Czas akcji w jaskini 1 godz. i 50 minut. Wszyscy zadowoleni. Po wyjściu księżyc i żaba. Nietoperze policzyła Małgorzata Imielska /7 szt./  

Tutaj zdjęcia - "kliknij". Uczestnicy akcji mogą nimi dysponować dowoli.
Paweł Gądek
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca

Popołudniu postanowiliśmy się wybrać rozkuć szczelinę, którą namierzyłem jakiś czas temu. Po rozkuciu i zrzuceniu luźnych kamieni wyglądało na to, że wszystko dalej jest zagruzowane i trzeba będzie dalej kopać. Jednak po zejściu na dół okazało się że dalej da się przejść między dużymi skałami. Po kilku metrach zobaczyłem dużą salę. Po zejściu do niej w kilku kierunkach odchodziły kolejne korytarze. Cała jaskinia poza wejściem jest przestronna i ma kilka ładnych sal. Zaobserwowałem silne wciąganie powietrza do środka przez co jaskinia jest całkowicie sucha. W środku ślady obecności nietoperzy. Narazie kilkadziesiąt metrów długosci, ale dalej jest szansa na kolejne odkrycia, widać następne sale do odkopania.
Łukasz Piechocki 
Ewa Rutkowska 
Marta Gandor - Osoba Towarzysząca
Marcin Parys 
Maria Węgrzynkiewicz 
Tomek Kochel
Bartłomiej Golik  

Łukasz napisał: "20.09 Grzmiączka?" Szybko otworzyłem terminarz i zobaczyłem, że mam wolne więc bez chwili namysłu odpisałem: "OK, ale może jeszcze zwiedzimy jaskinię Józefa?". Tak zaczęła się nasza przygoda z dwiema jaskiniami, grzybami i bardzo fajną niedzielą.
Pierwszą zdobytą jaskinią była Jaskinia Racławicka (Grzmiączka). Spotkaliśmy się w Krzeszowicach i w drogę - lasek, krzaczek, grzybek, polanka i już byliśmy pod jaskinią. Szybkie przebieranie, Marcin zaporęczował zjazdy i po kolei schodziliśmy do jaskini. W środku zachwycaliśmy się tym co zwykle czyli Grzmiączka w klasyku. Przy wyjściu trochę z przymusu, a trochę z zakładu "Ja nie dam rady?" pokonałem studnie zlotową metodą na BYKA. Po wyjściu szybki odpoczynek powrót do samochodów i ruszamy dalej w kierunku wsi Rodaki na poszukiwanie Jaskini Józefa. Technologia nas nie zawiodła GPS w miarę precyzyjnie pokazał położenie otworu. Przebieranie i hop do dziury. Długa szczelinowa studnia zaprowadziła nas do ładnych salek na dnie. Po wyjściu okazało się że dookoła nas jest pełno grzybów więc każdy pozbierał do jajeczniczki i ruszyliśmy w drogę do domu. Było Fajnie.
Kaniony w Caninie i okolicy
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Kuba Krajewski
Błażej Nikiel
Bartosz Baturo
Wacław Michalski
Dzięki inicjatywie Beaty i Pawła pojechaliśmy na nieco dłuższy weekend do północnych Włoszech do tzw. krainy Friuli, na pogranicze ze Słowenią i Austrią. Celem były kaniony. Zrobiliśmy rekreacyjny Ronc, bardzo długi i wymagający Rio Nero - Cerny Potok oraz uroczy, słoneczny i tęczowy Alba. Nie obyło się bez ciekawostek, zwiedzaliśmy fort z I wojny i Tarvisio, Błażej jeździł też na rowerze przez tunele i doliny, przygotowaną ścieżką rowerową po starym torowisku. Po prostu świetnie, gorąco polecamy ! Opisy kanionów są opublikowane w internecie, zatem wszystko dla ludzi.
Tomasz Liszowski
Norbert Miczołek
Tomasz Motoszko

Jak to mówią "do trzech razy sztuka", tym razem się udało.
Od środy 09 do niedzieli 13 września 2020 roku na Polanie Rogoźniczańskiej dobywał się Centralny Obóz Tatrzański KTJ-PZA.  W obozie wzięło udział dość liczne grono taterników jaskiniowych oraz instruktorów taternictwa jaskiniowego z klubów z całej Polski. W miłej i koleżeńskiej atmosferze dokonywano przejść jaskiń tatrzańskich.
Najciekawsze to niewątpliwie pierwsze przejścia jaskini Studnia w Kazalnicy, która od niedawna jest połączona z jaskinią Lodową Miętusią i daje nam możliwość zrobienia bardzo efektywnego trawersu pomiędzy otworami oraz dojście do dna tego niewielkiego systemu. Podczas obozu ciągi obu jaskiń zostały ostatecznie przemierzone i opisane.
Kolejnym ciekawym a zarazem trudnym przejściem było osiągnięcie nowego dna Ptasiej Studni przez ciągi Rzetelnej Informacji. Taternicy jaskiniowi, którzy te ciągi pokonywali wiedzą, czym jest przejście ciasnego i krętego meandra z kilkoma mocnymi zaciskami z których jeden jest pod stropem niewielkiego kominka i przy powrocie z dna nastręcza sporo problemów.
Odwiedzone zostały również jaskinie Wielka Litworowa do Magla i Snieżna do Syfonu Dominiki.
Ostatni dzień "terenowy" obozu poświęcony był na wyjścia topograficzne w rejon Wielkiej Świstówki i Ratusza Mułowego. Niestety z powodu lekkiej kontuzji kolana ja ten dzień spędziłem na bazie.
Obóz zakończył się w niedzielę praniem lin, sprzętu, zwijaniem obozowiska a w godzinach późno popołudniowych jego uczestnicy w dobrych nastrojach rozjechali się do domów.

Piotr "Kudłaty" Gawlas
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer


Tutaj zdjęcia - "kliknij" 

1164 m podejścia, 22 kilometry marszu.
Agnieszka Gądek
Marcin "FrytkaPunk" Freindorf - KKTJ

Sobotni poranek, piękna pogoda i ciężki plecak na plecach - tak rozpoczęła się dla mnie wyjątkowa wyprawa do Nad Kotlin. Wyjątkowa, bo pierwszy raz miałam spać w jaskini. Drogę do Nad Kotlin już znałam, słoneczko świeciło nam przez prawie całe podejście, za chmury zaszło dopiero pod otworem jaskini. Zjechaliśmy studnię zlotową, zostawiliśmy sprzęt biwakowy i ruszyliśmy na dół. I co? Mój ulubiony trawers... Na szczęście tym razem był nieco inaczej zaporęczowany i udało mi się go przejść odrobinę sprawniej niż 2 tygodnie wcześniej. Lin też nie zabrakło i mogliśmy odbić w bok do Kościoła i połączenia z jaskinią Wilczą. Od razu można było zauważyć różnice - te partie jaskini są dużo bardziej kruche i łatwo strącić kamień. Trochę ciaśniejszych miejsc, lina z przejazdem przez węzeł, zapieraczka - wszystkiego po trochu. Partie ładne, ale myślę, że dosyć mocno niebezpieczne. 
W drodze powrotnej mój ulubiony trawers jednak postanowił mnie pokonać i znowu musiałam z nim walczyć. 
Czas w jaskini żyje swoim własnym życiem - droga powrotna minęła mi bardzo szybko i doznałam szoku, kiedy doszliśmy na biwak i okazało się, że jest godzina 2:30 w nocy. Spać poszliśmy o 3:00 nastawiając budziki, żeby wyjść przed godziną alarmową. Całkowita ciemność, krople wody odbijające się od skał... Tylko czemu całą noc śniły mi się liny i przepinanki? Podobno pierwszy sen na nowym miejscu się sprawdza, więc myślę, że jeszcze dużo wyjść jaskiniowych przede mną. Oczywiście zmarzłam, ale nie zniechęciło mnie to i mam nadzieję, że będę mieć jeszcze wiele okazji do jaskiniowych biwaków. 
Najgorsze doświadczenie z całej akcji? Ubranie mokrych butów po wyjściu ze śpiworka... A potem tylko wydrapać się zlotówką i na sam koniec radość, że pomimo zapowiadanego deszczu na niebie są tylko chmury, ale nie pada i można się normalnie przebrać.
Jesienne wspinanie na Lechworze. Było wietrznie i przenikliwie zimno, ale Filar Lechwira i Wachówka dały nam satysfakcję z wczesnojesiennej wspinaczki.
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Paweł o.t.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski - grupa zabezpieczająca
Jerzy Ganszer


Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Henryk Małysz - Osoba Towarzysząca
Krzysztof Borgieł


Przejście kondycyjne na trasie: Rondo - Kościelec - Świnica - Zawrat - Kozi Wierch - Krzyżne - DPSP - Szpiglasowa Przełęcz - Moko - Palenica.
38km, 3357m podejść, 16h 20min
Paweł Honkisz - Osoba Towarzysząca
Aleksandra Borgieł - Osoba Towarzysząca
Krzysztof Borgieł


Nocne podejście na Bystrą z Doliny Raczkowej (SK). Nocleg pod gwiazdami. W nocy rykowisko jeleni. Rano piękny wschód słońca i gra światła i chmur. Widmo brockenu zaliczone.
Po śniadaniu i kawie przejście szlakiem granicznym na Wołowiec a dalej przez Jamnickie Stawy zejście do samochodu.
Mariusz Hatala - Osoba Towarzysząca
Krzysztof Borgieł


Na szybko bez aklimatyzacji kilka szczytów powyżej 4000m. W poniedziałek koło południa podjazd kolejką na ok 3400 z Cervini. Dalej niepełny trawers granią Breithorn. O 1 w nocy dotarliśmy dopiero do biwaku Rossi e Volante. Po długim śnie następnego dnia zdobyliśmy Pollux (piękna góra). Ponieważ musiałem wracać następnego dnia do Polski, powrót dolnym trawersem w kierunku Klein Matterhorn i dalej pieszo do samej Cervini.
Paweł Honkisz - Osoba Towarzysząca
Jakub Górski - Osoba Towarzysząca
Krzysztof Borgieł


Nocne podejście pod Łomnicę. Nocleg pod gwiazdami za Skalnatym Plesem. Z rana wyjście tzw. Korytem na Szczyt Łomnicy i dalej granią Na Durny Szczyt. Zejście przez Mały Durny Szczyt do Chaty Teriego i powrót do Tatrzańskiej Łomnicy.
Aleksandra Borgieł - Osoba Towarzysząca
Krzysztof Borgieł

Wycieczka z żoną na trasie Kuźnice - Zawrat - Kozi Wierch - DPSP - Palenica
Korzystając z pięknej pogody, kolejny raz spłynęliśmy Dunajcem. Spływ rozpoczęliśmy w Sromowcach Wyżnich przy parkingach pod zaporą a zakończyliśmy w Kątach na przystani flisackiej. Czas spływu całe 5 godzin z długą przerwą na posiłek regeneracyjny w słowackim Czerwonym Klasztorze. Spływ był dość żmudny za sprawą niskiego poziomu wody w Dunajcu. Co chwilę kajaki darły skegami o kamienie na dnie, zdarzało się również ugrzęźnięcie na mieliźnie. Ogólnie atmosfera świetna, humor dopisywał.
Udział wzięli:
Kudłaty (Piotr Gawlas) - jednoosobowa obsada dwumiejscowej jednostki pompowanej
Barszcz (kolega o.t.) - jednoosobowa obsada jednomiejscowej jednostki pompowanej
 
Jakub Binda

Udano się na dosyć długą, pieszą wycieczkę w obrębie Beskidu śląskiego. Trasa obejmowała wyjście na Skrzyczne z Lipowej i następnie zejście do Szczyrku szlakiem zielonym.
Z Szczyrku udano się na Klimczok a z niego przez Trzy Kopce, Stołów na Błatnią. Następnie powrót na Stołów a z niego szlakiem na przełęcz Karkoszczonka. Od niej udano się szlakiem czerwonym na Salmopol
a z Salmopolu przez Malinów na Malinowską skałę. Stąd zszedłem na Kościelec z którego wiedzie już prosta droga w dół do Lipowej.
Czas wędrówki: 10h 40min
Długość trasy: ok 45km (za stroną szlaki.pl)
Ciekawym pomysłem byłoby zejście z Błatniej do Brennej, skąd następnie można byłoby wyjść na Grabową, co ograniczyłoby mający mniejszy sens powrót na przełęcz Karkoszczonka. Innym razem ;)
Jerzy Ganszer


Od wielu lat członkowie SBB, byli "zmuszani" do jazdy na rowerach trasą, którą wymyślił Prymula. Potem Lasy Państwowe zdewastowały tradycyjną trasę i ścieżka stała się łatwa i nie "przystająca" do większego wysiłku. Kilka lat temu próbowaliśmy przejechać ścieżką tradycyjną razem z Jakubem Krajewskim i "była klęska" - nie dało się! 

W tym roku Prymula postanowił reaktywować ścieżkę w "nowej odsłonie" i przejechał ja w całości. Mimo że trasa jest łatwiejsza to dalej daje możliwości dobrego treningu w kolarstwie górskim. 

Trasa:   Plac Wojska Polskiego - kościół w Lipniku, potem poniżej amfiteatru w prawo do Straconki zjazd nad kamieniołomem - trasa rowerowa - Plac Wojska Polskiego. 
W sumie prawie 20 kilometrów, przewyższenie 230 metrów, w dwóch miejscach rower pchamy. Najwyższy osiągnięty punkt na trasie - 549 m n.p.m.

Na zdjęciu widać nowe trasy rowerowe, które zostały wybudowane przez Lasy Państwowe za zgoda Naszych Władz!
Dzisiaj odbyło się nadzwyczajne zebranie wyborcze. 
 
W tej chwili Zarząd to:  
 
prezes - Wojciech Jasiak
Sekretarz - Małgorzata Toczyłowska
Skarbnik - Elżbieta Pikania
Szef szkolenia - Joanna Micherdzińska
Sprzętowy - Tomasz Stryczek
Członek zarządu - Wacław Michalski
 
Nowemu Zarządowi życzymy owocnej pracy, staremu Zarządowi dziękujemy za dotychczasowa działalność. 
Do klubu przyszło siedmiu nowych kandydatów na kurs taternictwa jaskiniowego. 
Młodym życzymy powodzenia!
Nasz Kolega Tomasz Grzegrzułka czyli Murzyn w roku 2020 obchodzi swoje 50 - lecie istnienia - GRATULACJE!
Wykład prowadził Jakub Binda - członek SBB

Wykład odbył sie w internecie.

Magdalena Prochalska
Piotr Knop
Nikola Prochalska - Osoba towarzysząca
Wacław Michalski
Małgorzata Toczyłowska
Grzegorz Więcek
Maria Węgrzynkiewicz
Jakub Binda
Ewa Rutkowska
Bartosz Baturo
Alicja K-P - Osoba towarzysząca
Łukasz Piechocki

Wyjątkowe, fascynujące i jednocześnie niepokojące miejsce. Pozycja obowiązkowa dla fanów "Obcego" - ale nie tylko. W końcu nie tylko górami i jaskiniami człowiek żyje ;)
To niesamowite, co siedziało w głowie Hansa Rudolfa Gigera i to na długo przed nakręceniem "Obcy - Ósmy pasażer Nostromo".
Myślę, że migawki z tego muzeum jeszcze na długo pozostaną w pamięci każdego odwiedzającego.

Warto przychodzić na zebrania klubowe!
Anna Brylska - Osoba Towarzysząca
Małgorzata Imielska - Osoba Towarzysząca
Elżbieta Imielska
Porządek walnego zebrania:
1. Otwarcie zebrania
2. Wybór przewodniczącego oraz sekretarza zebrania
3. Zatwierdzenie porządku i przyjęcie regulaminu obrad Walnego Zebrania
4. Wybór członków komisji skrutacyjnej
5. Sprawozdanie finansowe zarządu za rok 2019.
6. Przedstawienie bilansu na dzień 31.12. 2019 r.
7. Udzielenie absolutorium zarządowi i podjęcie uchwały zatwierdzającej bilans .
8. Zatwierdzenie uchwały zmiany w składzie zarządu 
9. Zakończenie walnego zebrania  

Było 13 członków klubu.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Zofia Gutek
Marek Sobański
Gabriela Gajny
Agnieszka Gądek
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer
Stanisław Dudzik - Były Członek Klubu

Wyżej  wymienione osoby /w piątek lub sobotę/ obserwowały przelot sztucznych satelitów Starling
Martyna Michalska
Wacław Michalski
 
Kolejny tydzień izolacji, wariactwo narasta. Z resztek drewna i sklejki montujemy tzw. campus, chwytotablicę do treningu domowego. Mamy nadzieję, że po okresie domowego zamknięcia będzie można zaprosić Was wszystkich na uroczyste wspólne testowanie i trening....przy grilu oczywiście.
Dziękujemy za pomoc Bartkowi i Tomkowi
Pozdrawiamy wszystkich, trzymajcie się zdrowo.